Soft power w biznesie po polsku

Soft power w gospodarce działa jak mnożnik: nie zastępuje twardych zasobów, ale sprawia, że łatwiej zdobywać partnerów, talenty i kapitał. To wpływ budowany przez atrakcyjność, wiarygodność i spójny obraz – zamiast przez presję.

Polska ma dziś wiele argumentów, by wzmacniać taki wpływ: sukces rozwojowy, rosnące kompetencje firm, doświadczenie w kryzysach i pozycję w Unii Europejskiej. Problemem nie jest brak „treści”, tylko brak konsekwentnego opakowania jej w narrację i instytucje.

W praktyce soft power wymaga wyboru priorytetów: gdzie chcemy oddziaływać i po co. Bez tego nawet najlepsze przykłady biznesowe, innowacyjne czy społeczne pozostaną lokalnymi historiami, które nie pracują na przewagi kraju i firm.

Sprawdź nasz tekst główny z tej serii tematycznej:

 

Soft power w gospodarce – przyciąganie zamiast wymuszania

W ujęciu biznesowym soft power to zdolność skłaniania innych do współpracy, bo „opłaca się być blisko”: ze względu na reputację, wartości, styl działania, jakość instytucji i przewidywalność. To mechanizm przyciągania, który obniża koszt transakcyjny – mniej barier wejścia, mniej obaw, krótsza droga do decyzji.

Nie ma tu magii ani PR-u dla samego PR-u. To efekt uboczny realnych kompetencji: gdy firmy dowożą jakość, państwo tworzy ramy, a liderzy potrafią to opowiedzieć. Wtedy marka kraju staje się zasobem wspólnym – pomaga w eksporcie, rekrutacji i negocjacjach.

Warto pamiętać o napięciu między soft i hard. W relacjach międzynarodowych twarde zasoby nadal są ważne, ale miękkie narzędzia potrafią otwierać drzwi tam, gdzie skala gospodarki czy siła militarna nie wystarczają. Najczęściej wygrywa podejście „smart” – spójny miks obu.

Władzę ma się wtedy, kiedy można spowodować, żeby ktoś inny zrobił to, co my chcemy – bez sięgania po armatę” – Radosław Markowski, politolog, SWPS i Polska Akademia Nauk – zajmuje się reprezentacją polityczną.

Zaufanie jako waluta: stabilność instytucji i przewidywalność prawa

W biznesie soft power zaczyna się od zaufania: do reguł gry, do sądów, do banków, do przewidywalności decyzji. Gdy tego brakuje, pojawia się „tarcie”: bardziej skomplikowane umowy, droższe finansowanie, wybór obcej jurysdykcji i niechęć do długoterminowych inwestycji.

Atutem jest to, że Polska bywa postrzegana jako bezpieczna brama do rynku UE – a to działa szczególnie na firmy i zespoły spoza Europy. Magnesem staje się nie tylko popyt, ale też dojrzałość relacji z korporacjami, otwartość na współpracę i ogólna przewidywalność prowadzenia działalności.

Dobrym przykładem jest podejście oparte na przyciąganiu innowatorów, a nie wyłącznie na eksporcie kapitału. Jeśli zagraniczne zespoły zakładają spółki w Polsce i tu rozwijają produkty, rośnie „gęstość” ekosystemu, a wraz z nią – wiarygodność kraju jako miejsca do budowania technologii.

W pilotażu udało się założyć sto spółek, a w pełnoskalowym programie było ponad 300 spółek, które zarejestrowały się w Polsce” – Marcin Senuk, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości – odpowiadał za program Poland Prize dla zagranicznych startupów.

Przedsiębiorczość, kreatywność i historia sukcesu wzrostu

Jednym z najmocniejszych zasobów jest przedsiębiorczość rozumiana szeroko: zdolność adaptacji, naprawiania problemów „po swojemu”, działania mimo braków i szybkiego uczenia się. To cecha, którą inni potrafią zauważać jako myślenie out of the box i praktyczną skuteczność.

Do tego dochodzi długoterminowa historia rozwoju: przez ostatnie dekady Polska budowała wzrost i modernizację, co można opowiadać jako wiarygodny case dla inwestorów, partnerów i decydentów. W tej narracji ważna jest nie tylko dynamika, ale też to, że wzrost może iść w parze z relatywnie niskimi nierównościami.

Największą barierą bywa skromność i brak nawyku mówienia o sukcesach w prostych, powtarzalnych formułach. A to właśnie prostota działa globalnie: jedno zdanie, jeden przykład, jedna historia firmy, która przeszła drogę od prowizorki do skali.

Czy wiesz, że Polska jest mistrzem wzrostu w Europie i na świecie od 35 lat?” – Marcin Piątkowski, ekonomista, Akademia Leona Koźmińskiego – doradza rządom w obszarze wzrostu gospodarczego.

Widoczność w kluczowych ekosystemach

Soft power nie działa zdalnie, jeśli brakuje obecności w środowiskach, które nadają ton: na styku biznesu, technologii, finansów, polityk publicznych i mediów opiniotwórczych. Widoczność jest warunkiem wpływu – a wpływ bez widoczności staje się życzeniem, nie strategią.

Kluczowe jest też zawężenie celu. Nie da się oddziaływać na „cały świat”, więc trzeba wybrać, gdzie reputacja ma pracować najmocniej: wśród inwestorów, w ekosystemach startupowych, na uczelniach, w sektorach strategicznych. Dopiero wtedy można dobrać formaty: wydarzenia, partnerstwa, programy, ambasadorów.

Ważna jest ciągłość: obecność rok po roku, rozpoznawalne miejsce, powtarzalny standard gościnności i merytoryki. Wtedy wizerunek przestaje być kampanią, a staje się doświadczeniem uczestników – a to jest najtrwalsza forma „miękkiego” wpływu.

„Polskie miejsce w Davos kojarzy się z dobrą energią – ludzie mówią, że tam się chce być” – Sylwia Dalecka, organizatorka Domu Polskiego w Davos i Polish Business Hub – buduje przestrzeń spotkań polskiego biznesu za granicą.

Strategia zamiast zrywów – współpraca państwa, biznesu i nauki

Największym wyzwaniem jest spójność: bez współpracy sektora publicznego, firm i uczelni soft power rozpada się na pojedyncze inicjatywy. Instytucje wspierające biznes mogą wzmacniać rozpoznawalność, ale potrzebują wspólnego przekazu, a firmy – gotowości do grania do jednej bramki mimo konkurencji.

Szczególnie ważne jest zaplecze kompetencyjne: język, komunikacja międzykulturowa, umiejętność budowania relacji i opowiadania historii. Nawet dobra technologia nie „sprzeda się sama”, jeśli nie ma ludzi, którzy potrafią ją obronić w rozmowie z partnerem z innego kręgu kulturowego.

Minimum operacyjne strategii można ująć w czterech ruchach:

  • wybór kilku priorytetowych środowisk wpływu i branż,
  • wspólna narracja o przewagach i sukcesach,
  • stała obecność w miejscach, gdzie zapadają decyzje,
  • inwestycje w ludzi i mosty między biznesem a uczelniami.

Nawet najlepsza technologia nie obroni się sama, jeśli nie będzie towarzyszyć zdolność do opowiedzenia dobrej historii” – dr Rafał Mrówka, profesor Szkoły Głównej Handlowej – ekspert współpracujący przy projektach o zarządzaniu.

Soft power nie jest konkurencją dla „twardych” przewag, tylko sposobem, by je lepiej monetyzować. Działa, gdy reputacja wynika z realnych doświadczeń partnerów: z jakości współpracy, stabilnych reguł i kompetencji ludzi.

Najbardziej opłacalny kierunek to zamiana rozproszonych atutów w powtarzalny standard: spójny przekaz, konsekwentna obecność i współpraca instytucji z biznesem oraz akademią. Wtedy „miękki” wpływ przestaje być hasłem, a staje się narzędziem wzrostu.

W rozmowie udział wzięli

  • Jarosław Sroka (prowadzący audycję „Firmament”, członek zarządu KI Next, koordynator programu InCredibles Sebastiana Kulczyka) – moderuje spór o definicje i praktyczny sens soft power dla polskiej gospodarki.
  • Sylwia Dalecka (organizatorka Domu Polskiego w Davos oraz Polish Business Hub Davos) – dzieli się perspektywą „soft power w praktyce”: jak buduje się obecność, reputację i relacje w kluczowych międzynarodowych ekosystemach.
  • Bogusława Cimosz-Kowroński (inwestorka i mentorka, członkini zarządu Fundacji MIT Enterprise Forum Poland) – akcentuje rolę zaufania w biznesie, potrzebę strategii oraz „odwagi komunikacyjnej” w opowiadaniu o polskich sukcesach.
  • Prof. Radosław Markowski (politolog, SWPS i Polska Akademia Nauk) – wprowadza ramy pojęciowe (soft/hard/smart power), podnosi wątki instytucji, edukacji, innowacyjności oraz wykorzystania historii i idei w budowaniu przewagi wizerunkowej.
  • Prof. Rafał Mrówka (profesor Szkoły Głównej Handlowej, MBA for Startups) – łączy soft power z atrakcyjnością wartości i kultury, ale też z eksportem kompetencji, wsparciem instytucji oraz rolą liderów biznesu jako ambasadorów.
  • Prof. Marcin Piątkowski (ekonomista, Akademia Leona Koźmińskiego) – opowiada o Polsce jako „mistrzu wzrostu” i wskazuje, że Polska zbyt rzadko i zbyt nieśmiało komunikuje swój sukces; podaje też inspiracje (m.in. Singapur, Izrael, Korea Płd.).
  • Marcin Senuk (Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, związany z programem Poland Prize dla zagranicznych startupów) – pokazuje, jak Polska może budować atrakcyjność („magnes”) poprzez rynek UE, stabilność instytucji i programy przyciągające innowatorów.

Źródło: Audycja „Firmament” – wspólny projekt programu InCredibles i Radia 357: https://youtu.be/v1F5HPDHzDI?si=DBOTsSw2iZslGXo0

Treść została wygenerowana za pomocą AI.

Mini FAQ

Czym soft power różni się od hard power?

Soft power to wpływ przez atrakcyjność, zaufanie i reputację; hard power to przymus (siła, pieniądze, nacisk). Najczęściej działa „smart power”, czyli miks obu (więcej w: „Soft power w gospodarce – przyciąganie zamiast wymuszania”)

Jak soft power przekłada się na wyniki firm?

Buduje zaufanie, skraca dystans w negocjacjach i obniża koszty transakcyjne (mniej „dodatkowych zabezpieczeń”, mniej niepewności). To przyspiesza decyzje inwestorów i partnerów (więcej w: „Zaufanie jako waluta: stabilność instytucji i przewidywalność prawa”).

Jakie elementy polskiej soft power są dziś najsilniejsze?

Przedsiębiorczość i kreatywność w rozwiązywaniu problemów oraz historia dynamicznego wzrostu ostatnich dekad. To dobry fundament pod narrację o wiarygodności i skuteczności. (więcej w: „Przedsiębiorczość, kreatywność i historia sukcesu wzrostu”).

Czy działania budujące soft power są jednorazowe?

Nie. Soft power buduje się przez doświadczenie i stałą obecność w kluczowych sieciach (biznes, media opinii, wydarzenia, uczelnie), a nie jednorazowy przekaz. Liczy się konsekwencja (więcej w: „Widoczność w kluczowych ekosystemach – współpraca państwa, biznesu i nauki”).

Co musi się wydarzyć, żeby soft power działał systemowo?

otrzebna jest współpraca państwa, biznesu i nauki: wspólne priorytety, narracja, inwestycje w ludzi oraz ciągła obecność tam, gdzie zapadają decyzje (więcej w: „Strategia zamiast zrywów – współpraca państwa, biznesu i nauki”).

Zobacz transkrypcję

(muzyka) Radio 357. (melodia w tle) Plac Na Rozdrożu. (melodia w tle) Na Firmament zaprasza Newport Fund by Panattoni. Fundusz finansujący budowę nowoczesnych magazynów w Europie. (melodia w tle) Firmament. Dobry wieczór, Jarosław Sroka. Soft power to wpływ, który buduje się nie przez rozkazy i pokrzykiwania, ale przez zaufanie, reputację i atrakcyjność. Choć to pojęcie wywodzi się z teorii stosunków międzynarodowych, coraz częściej mówi się o nim również w kontekście gospodarki firm, a nawet marek osobistych. A skoro o Polsce mówi się dobrze, mamy dobre wyniki gospodarcze i kluczowe położenie geopolityczne między Wschodem a Zachodem. To czy mamy już zasoby, by być softpowerową potęgą Europy Środkowej? A jeśli nie, to czego nam brakuje? Narracji, instytucji, liderów, a może po prostu sprawnych botów? O dziś, dziś o tym właśnie w Firmamencie o dwudziestej pierwszej. (niezależna melodia) Dziś Firmament zręcznie wydaje i realizuje Paweł Sołtys, zaś w studiu meldują się Sylwia Dalecka, organizatorka Domu Polskiego w Davos oraz Polish Business Hub, także w Davos. Dobry wieczór. Bogusława Cimosz-Kowroński, inwestorka i mentorka, członkini zarządu Fundacji MIT Enterprise Forum Poland. Dobry wieczór. I Pan prof. Radosław Markowski, politolog SWPS Polska Akademia Nauk. Dobry wieczór. Szanowni Państwo, rozmawiamy o tym soft power już po raz drugi, bo przed południem mieliśmy pierwszą rundę. Zacznijmy może od definicji, co to jest to soft power, żebyśmy mogli się potem pięknie poróżnić, czy warto w ogóle na ten temat dyskutować? Co to jest to soft power? No ono się tak trochę, ten Najk, który zaproponował pierwszy to pojęcie, on oczywiście powinien trochę za copyrighta odpalić Maxowi Weberowi, bo to jest taka sama definicja power, jaka jest władzy, jaką Weber zaproponował ponad wiek temu. Mianowicie, że to jest.Skłanianie innych. Władzę się ma wtedy, kiedy można spowodować, żeby ktoś inny, nawet jeśli tego nie chce, zrobił to, co my chcemy. Bez sięgania po armatę. No, w webberowskiej wersji to on włanczał to w aparat państwowy i mówił, że demokratyczne państwa mają ten, yy, uprawomocnienie i legitymacje do tego, żeby wymuszać na-na przykład na swoich obywatelach płacenie podatków, prawda? To jest wymuszanie pewnego typu i władza się objawia w tym, że tego– to soft power z kolei się pojawiło dużo, dużo później jako pomysł na to, że można robić właśnie, yy, wymuszać czy skłaniać, nakłaniać, perswadować, różne słowa tu są używane, innym czy innym państwom, żeby zechciały robić to, a w każdym razie nie robić czegoś innego, co-co my chcemy. Przecież natychmiast pojawiło się– ja mam– Znaczy, pojawiło się w literaturze takie pytanie, yy, że uzupełnienie, że może lepiej zamiast soft power mówić o smart power, yy, mądry, która łączyła więcej takiego kija i marchewki- To znaczy… Bo-bo ja z kolei mam problem z pojęciem soft power, bo pan zechce za chwilę, o ile wiem, o Polsce mówić. Czy w ogóle kraj– ale to zejdźmy już nawet na San Marino. Czy, z całym szacunkiem dla ich elementów kuchni, ee, czy soft power jest możliwy bez posiadania hard power, tak? To soft power zostało wymyślone wtedy, kiedy imperialna bestia rozlała się na świat w boliwijskich czy paragwajskich kopalniach pracowały dwunastoletnie dzieci, które umierały w trzydziesto– yy, kiedy osiągały poziom trzydziestolatków i trzeba było tu i ówdzie dać jakieś marchewki, cuksy i ciasteczka, żeby to wyglądało, jakby to było cywilizowane, prawda? I stąd się bierze. Jest to hard power, który może wymusić na małych krajach, średnich krajach. Ameryka Łacińska tu była przykładem. I oczywiście z tej strony też można– tylko komunizm to był po prostu hard-hard power, a jednocześnie trzeba pokazywać, żeby podnosić prestiż danego kraju, że oto przychodzi kapitał, przychodzi– buduje miejsca pracy. Prawda? To jest ten odwieczny dylemat, czy Afryka naprawdę dostaje pomoc od krajów wysoko rozwiniętych, czy jak się wszystko policzy, ile się w postaci zysków stamtąd wynosi, czy ona netto jest stratna na tym wszystkim Więc to są te-te rzeczy, które warto pamiętać, że oprócz soft jest hard i chyba tylko ma sens rozmawiać w kontekście hard. Nie wyobrażam sobie, żeby był– znaczy tak teraz myślami przebiegam, czy jest jakiś kraj, który jest tylko soft powerowy, bez hard poweru? No może Skandynawia w pewnym momencie ƒŁeb fest No, w naturalny sposób. Jako propozycja to jest bardzo– te 15 czy tam 20 milionów ludzi zaproponowało światu coś niesłychanie oryginalnego i świat jest zapatrzony w Skandynawię. I to dlatego teraz tak ważne było, jak te dwa kraje przystąpiły do NATO, że świat, tak sobie myślę, patrząc na to, co zrobiła Finlandia i Szwecja, powiedział: No coś musi być nie tak z tą Rosją i z tym wszystkim, co tam się dzieje, skoro nawet Szwedzi i Finowie, prawda? Bo Szwedzi to jednak potęga gospodarcza, natomiast Finowie już mniej, ale też w ramach tego, yy, zaproponowali ten swój– państwo dobrobytu w bardzo poważny sposób i było to wzorotwórcze dla świata. Dziękuję. Drogie panie. Tak, rozmawiamy o tym świecie, w którym chyba ubywa tego elementu soft, bo od kilku miesięcy przynajmniej sygnały, które płyną z Ameryki, mówią o tym, że liczy się tylko siła i pewnego rodzaju bezczelność i krzykliwość. Jest miejsce na właśnie ten komponent miękki, sprytny, jak mówi pan profesor. Na pewno świat jest zszokowany tym, co robi w tej chwili Trump w Stanach, ale nie myślę, że wiele osób chce to naśladować. Nie-nie widzę na świecie osób, które mówią: tak, to jest trend i teraz wszyscy musimy się w ten sam sposób zachowywać. Więc pytanie, jak długo to przetrwa i co będzie potem? Myślę, że– w mojej ocenie raczej jest to krótkoterminowa strategia, bo musimy pamiętać też, że ten soft power amerykański, który się rozpoczął po II wojnie światowej, trwał bardzo długo, tak? Myśmy wszyscy Amerykę pokochali, pokochali za jej wartości. I tutaj bym się trochę nie zgodziła z moim przedmówcą, że konieczny jest hard power. W przypadku Ameryki tak. Natomiast, natomiast jest na pewno wiele przykładów, gdzie kraje dają bardzo pozytywny obraz o sobie. Przez to– różnymi, różnymi sposobami, yy, oprócz krajów nordyckich na pewno wiele krajów w Europie. Myślę, że Szwajcaria przez to, że jest super zorganizowana, a w końcu jest krajem neutralnym. Natomiast jej sposób organizacji, jej nacisk na pewnego typu image buduje olbrzymie zaufanie i wiele osób chce tam być, chce tam mieszkać i dąży do tego. Więc dla mnie soft power to jest, powiedziałabym, zbiór wartości, które w jakiś sposób są unikalne dla nas poprzez naszą historię, które świetnie potrafimy komunikować tak, żeby inni te wartości pokochali Sylwia, Ty bywasz w Szwajcarii bardzo, wspomnianej Szwajcarii bardzo często, organizując, no, bardzo istotne eventy i spotkania biznesu z najwyższej półki właśnie w Davos. Czy tam ludzie na siebie wrzeszczą i próbują coś wymusić, przepychając się w kuluarach? Czy to jest ciągle jednak forum dyskusji? Ja podeszłabym do-do-do tego soft power jeszcze z innej strony. Dla mnie soft power to po pierwsze, jest swego rodzaju popularność. To jest tak, że chce się kogoś mieć. Bardziej może przedstawię to na– nie, no, w sensie do kraju, ale do osób, tak? Że ktoś jest popularny i ktoś jest fajny i go lubimy, to go zapraszamy, tak? I chcemy. I nie ważne czy jest bogaty, czy biedny, ale-Z jakiegoś powodu jest fajny. Chcielibyśmy się ogrzać w jego cieple. Nawet nie. Ale chcielibyśmy, żeby był. Może, żeby nas zabawiał. I ta osoba z drugiej strony, ta, która ma tą swego rodzaju soft power, wchodzi, jakby wstawia tą swoją nogę czasami czy stopę, czy palec w drzwi, które nie zawsze można byłoby otworzyć właśnie z perspektywy tego hard power. Tak? Czyli co? Soft power jest skuteczniejszym narzędziem w relacjach międzypaństwowych czy biznesowych niż hard power? Myślę, że ja tutaj się zgodzę z panem profesorem, że trzeba pewnie mieć balans, jak we wszystkim. Trochę tego i trochę tego. Czyli najpierw przyłożyć, potem przeprosić i sprawę załatwić Nie, mieć potencjał do tego, żeby przyłożyć, stosować miękkie rzeczy, tak? Bo jak się stosuje tylko miękkie, bez tego, że jakby co, to się przyłoży, to, to jest takie… To tak jak w relacjach też międzyludzkich. No dobrze, moi drodzy, to żebyśmy zakończyli ten akademicki wątek, to ja teraz sięgnę po profesora Rafała Mrówkę ze Szkoły Głównej Handlowej, we współpracy z którą powstaje nasza audycja. Drogi Rafale, Twój czas. Firmament. W czasach, gdy światowy porządek ulega redefinicji, relacje transatlantyckie stają się mniej przewidywalne, a wojny handlowe pojawiają się i znikają niemal z dnia na dzień, Polska potrzebuje nie tylko twardej siły gospodarczej, ale i przemyślanej soft power. To pojęcie wprowadzone przez amerykańskiego politologa Josepha Nye’a oznacza zdolność państwa do wywierania wpływu nie siłą, lecz poprzez atrakcyjność swojej kultury, wartości, idei, wizerunku i stylu życia. To umiejętność przyciągania, a nie zmuszania. Coraz częściej mówi się o Polsce dobrze, jako o kraju dynamicznym, innowacyjnym, z rosnącym potencjałem technologicznym. Pytanie brzmi, czy potrafimy to wykorzystać? Nasze firmy coraz lepiej radzą sobie na rynkach zagranicznych, ale wciąż brakuje im silnej narracji, spójnego przekazu, który budowałby pozytywny obraz Polski jako partnera biznesowego i kulturowego. Soft power to nie tylko kultura, film i sport, ale też eksport kompetencji, know-how i rozwiązań, które budzą zaufanie. Aby to osiągnąć, potrzebujemy wsparcia i to na wielu poziomach. Państwo powinno aktywnie promować polskie marki i tworzyć warunki do ich rozwoju za granicą. Instytucje jak PAIH, PARP czy Polska Fundacja Narodowa powinny współpracować z firmami nad budowaniem rozpoznawalności. Ale równie ważni są liderzy biznesu, którzy działają globalnie i mogą być ambasadorami polskiego sukcesu. Kluczowe jest też inwestowanie w kompetencje ludzi. Językowe, międzykulturowe, zarządcze. Bo nawet najlepsza technologia nie obroni się sama, jeśli nie będzie towarzyszyć zdolność do opowiedzenia dobrej historii. Polska ma dziś szansę, by wyjść z roli peryferyjnej Europy i stać się ważnym źródłem rozwiązań i pomysłów, które inspirują. Ale do tego potrzebujemy odwagi, konsekwencji i współpracy między sektorem publicznym, biznesem, instytucjami kultury i edukacją. Bo soft power nie działa sam. Trzeba umieć go uruchomić Ot, pan profesor podsumował. I co państwo na to? Zgadzamy się, czy pomijamy te wątki i idziemy dalej? Proszę Pana, no bo poruszyliśmy, kim my jesteśmy. Ja może, zanim chciałbym się do Szwajcarii odnieść, do tego różowego obrazu Szwajcarii za chwilę odnieść, ale kiedyś może niech taka dykteryjka posłuży, jakieś lat temu, osiem, nasz minister spraw zagranicznych był w telewizji i po prostu przez kilkanaście minut pluł na Niemcy jako to. I ja mu potem w takim programie publicznym powiedziałem coś takiego: Panie, pan masz taki problem. Siedzisz pan przed kamerami Telefunkena, wychodzisz pan ze studia telewizyjnego, wsiadasz do rządowego BMW, jedziesz przez miasto zorganizowane na prawie magdeburskim. Jak pana boli głowa, wchodzisz pan do apteki i kupujesz aspirynę Bayer. Jak masz większe problemy, to tomograf komputerowy marki Siemens robi panu analizę. Jedziesz pan do domu, robisz sobie kawę kawiarką Krups, nastawiasz pranie w Boschu. Następnie bierzesz pan Gazetę Polską, gdzie dzięki wynalazkowi Gutenberga możesz pan poczytać, jak Niemcy nas dołowali przez tyle wieków. I wie pan, i ja w tym kraju od lat próbuję, tak jak z człowiekiem, który zakłada tak rękę i wkłada taką czapę i zaczyna mówić, że on to Francja albo coś, tak samo z całymi społeczeństwami. Trzeba mieć taką zdrową ocenę tego, kim się jest, prawda I takiego miejsca w szeregu. Dokładnie, ale to ani nie można dołować siebie za bardzo, ani nie można siebie wyobrażać, że jest się równowartym partnerem wielkich dzisiejszych mocarstw, prawda? I trzeba oczywiście bardzo w sposób sensowny wyciągać i zaraz, jeśli będzie czas, to wrócę dlaczego pomijamy pewne wątki historyczne, z których powinniśmy być absolutnie dumni, a stawiamy na inne, które są niezrozumiałe dla świata, brzmią dosyć ksenofobicznie albo jeszcze inaczej, prawda? I to wszystko, co tutaj było mówione, że trzeba, trzeba, trzeba. Ta postulatywność, żebyśmy się wzięli, wymaga takiego głębokiego namysłu. To znaczy, co z naszej historii, co z naszej kultury? Dlaczego nasza klasa polityczna jest tak przerażająco nieinnowacyjna? Tak? Dlaczego ta prezydencja skończyła się na haśle bezpieczeństwo? Ja wiem, że bezpieczeństwo jest ważne, ale ja się pytam, dlaczego nie było o antropocenie? Dlaczego nie było o tym, że ta planeta ginie, tak? W trakcie naszej dyskusji, jak mamy szczęście, to jedno zwierzę zniknie z tej planety, a jeśli nie, to trzy.Tak? I na świecie tysiące ludzi zajmuje się tym, żeby pokazać, że to jest nowa geologiczna epoka, gdzie człowiek stał się czynnikiem geologicznym. My to niszczymy i za chwilę to młode pokolenie, którego prawie nie ma w Europie, bo tylko piętnaście procent populacji. Trzeba dla nich coś robić. Są idee np. trzecich izb parlamentu, gdzie by miały prawo veta młodzi ludzie względem pierwszej i drugiej izby, w obronie na przykład czegoś takiego jak natura, przyroda. Na świecie innowacyjna Nowa Zelandia już kilka lat temu nadała prawa, prawa rzekom, lasom i jeziorom po to, żeby można do sądu pójść i bronić. Nie chcę tego wątku kontynuować, ale moglibyśmy choć trochę, żeby nasz image światowy wyglądał lepiej, zaproponować coś, coś innowacyjnego. Pan profesor otworzył tutaj tyle frontów. Zapytam wprost, co jest Polską dzisiaj soft power drogie Panie. Jak wy patrzycie? Analizujecie tą sytuację bardzo często z tej międzynarodowej perspektywy. Co jest naszą taką wartością dodaną? Tak jak Sylwia mówiłaś, co sprawia, że jesteśmy na tyle fajni, że chciano by z nami na ryby na weekend wyjechać Ale ja nie wiem, czy chciano by. Jeszcze pracujemy nad tym, ale z mojej perspektywy to, co ja obserwuję, będąc, chociażby na tych różnych wydarzeniach międzynarodowych, to, to jest polska kreatywność, to myślenie out of the box. To jest takie, umiejętność rozwiązywania problemów w nieoczywisty sposób. To jest tak naprawdę coś, co, co inni zauważają. Czyli ta polska przedsiębiorczość. Przedsiębiorczość, tak. Tu bym się absolutnie zgodziła. Przedsiębiorczość jest naszą olbrzymią siłą. Pamiętam na początku lat dziewięćdziesiątych przyjechał mój kolega ze Stanów, bo wtedy był jakiś projekt realizowany przez Pratt & Whitney w Polsce i on musiał znaleźć partnerów dla siebie. I rozmawialiśmy w koło Rzeszowa o tym, z jakimi firmami on mógłby się połączyć, żeby zrealizować to, co, o co Pratt & Whitney prosił. I pamiętam, że wtedy się dowiedział, że jedna właśnie z tych miejscowości dwadzieścia tysięcy osób, w której mieszkało, że wszyscy zostali zwolnieni z dnia na dzień. On się załamał. On powiedział Boże, jak wyście sobie z tym poradzili? Ja widziałam, że wiele miejsc takich było w Polsce w tym czasie, na początku lat dziewięćdziesiątych, które miały dokładnie ten sam problem i ludzie sobie poradzili. I wydaje mi się, że właśnie ta przeszłość, która dla nas się wydaje taka zupełnie zwyczajna, jest nie-sa-mo-wi-ta. No tak, ale ja mam takie przekonanie. I teraz włożę kij w mrowisko, że my mamy taką naturalną, wielowiekową skłonność do zagłaskiwania się na śmierć. A tak jak powiedział pan profesor, w odległych Malezjach mają to kompletnie w nosie. Ta przedsiębiorczość jest, rozumiem, naszym wyróżnikiem. Zgoda. Jak się to przekłada na naszą pozycję na świecie? Na siłę naszego głosu w sprawach, które nas dotyczą. Ale to trzeba przeanalizować, na czym nam zależy. Ja bym– trzeba sobie jasno postawić, jakie w jakich środowiskach musimy się odnaleźć, na kogo chcemy mieć wpływ, bo nie można mieć wpływu na cały świat. Nie można. To jest niemożliwe, zupełnie nierealne i niepotrzebne. Po co tyle energii wydawać? Trzeba się zastanowić, gdzie tą energię skierować. I teraz, jeżeli ja bym chciała na przykład zaistnieć w świecie biznesowym, no to mamy chyba już wystarczająco dużo przykładów, żeby nawet zrobić ciekawe filmy, żeby Netflix puścił jakieś serie o– w jaki sposób powstawał InPost, prawda? Pamiętamy wszyscy blaszki przyklejone do kopert. Jest mnóstwo fajnych przykładów, z których można ulepić bardzo ciekawe historie, o których ludzie powiedzą: Wow! To jest niesamowite, co oni zrobili. Czyli pytanie, gdzie chcemy zaistnieć? Są na pewno pewne środowiska, które są niesamowicie wpływowe w różnych krajach różne. Patrząc na Stany, uniwersytety, elitarne uniwersytety Ivy League Schools mają bardzo duże przełożenie na politykę. Jeżeli się odpowiednio rozegra sytuację w Ivy League, to można mieć olbrzymie wpływy. I to wcale nie jest kosztowne, tylko trzeba wiedzieć, jak do tego dotrzeć, jakimi metodami, jakimi narzędziami. Wiele krajów to robi Ale dlaczego o tym od tylu lat tylko mówimy, a nic nie robimy? Wydaje się to proste. We czworo byśmy usiedli. Przepraszam Paweł, w pięcioro, wypili butelkę wina i podejrzewam, że na jednej kartce byśmy te wszystkie pomysły spisali. Co więcej, zaryzykuję, patrząc na nas, byśmy to jeszcze wdrożyli (śmiech) i sprawę załatwili. I Amerykanie przyszliby na kolanach prosić, żebyśmy ich uwzględnili w następnym rozdaniu, oczywiście Ja powiem tak, ja tutaj się zgadzam i z panem profesorem, i z panem profesorem Mrówką, tak? Który wcześniej powiedział- Potrzebna nam jest współpraca i to jest w kontekście tego, co pani mówiła o tych różnych perspektywach i różnych obszarach, w których powinniśmy budować i pokazywać się. Potrzebna nam jest na pewno współpraca. Potrzebna jest nam właśnie pomyślenie, wymyślenie jakiejś strategii, co jest Droga Sylwio, mogę ci wejść w słowo? Czuję się upoważniony, bo znamy się od wielu lat i lubimy. No jesteś w tym Davos, jak ci się układa współpraca z polskim sektorem publicznym? Jak ci się układa współpraca z biznesem? Czy tam jest jakiś wspólny mianownik, który powoduje, że komuś zależy, by z roku na rok ta pozycja Polski, w tym Davos, czyli najważniejszym miejscu spotkań ludzi z najwyższej półki, gdzie buduje się właśnie soft power, była coraz lepsza? No więc zmierzam- Nie uśmiechaj się jak Mona Liza. Dokończę swoją wcześniejszą, wcześniejszą myśl. Mówię o tej współpracy i o takim zaangażowaniu, tak? Bo to jest właśnie zaangażowanie, to, że jesteśmy w Davos co roku, to troszeczkę jest tak, jakby z mojej perspektywy– moja prywatna wizja tego, że ja zobaczyłam, że tam jest ten potencjał i tak jakby pchałam to wszelkimi różnymi możliwościami, żebyśmy jednak tam byli, bo, bo coś się udało gdzieś tam- A jakby nas w przyszłym roku nie było, ktoś by to zauważył?Myślę, że tak. W tym roku– już teraz, po siedmiu latach mogę powiedzieć, że tak, dlatego, że co roku jak, yy, mamy to swoje polskie miejsce w Davos, w tym roku w ogóle zmieniliśmy lokalizację, nadal przychodzą ludzie i mówią: „A wy byliście tam. A Polska miała zawsze taki duży pawilon. A w Polsce to zawsze super, bo zawsze przyjemnie.” Ja, ee, nawet wczoraj rozmawiałam z, yy, osob– z jedną z osób zza, zza granicy, która bywa w Davos i mówi: „Wiesz, Sylwia, bo Polska, bo to polskie miejsce mi się kojarzy zawsze, że tam jest tak– taka dobra energia, nie? Że ta-tak miło, że tam się chce być” i ludzie tam przychodzą. Ale, yy, wybiłeś mnie trochę z tego, co chciałam powiedzieć. Mówiłam o tej, o tej współpracy i o właśnie o budowaniu, yy, takiej strategii, wizji, zaangażowaniu i bywaniu. Bo moim zdaniem wpływ ma się wtedy, kiedy się dociera, eee można przekazem, ale przekaz nie zawsze, nie zawsze wiemy, jaki ma wpływ, nie zawsze wiemy, jak go ktoś obiera. Natomiast jesi-jeśli jesteśmy w danym miejscu w środowisku z daną osobą, jesteśmy w stanie przekazać to, co chcemy Nieobecni nie mają głosu. Racja. Dokładnie tak. Pan Profesor nabrał dużo powietrza w płuca, zauważyłem. Nie, nie, bo tak wie-wiele tematów. Po pierwsze (odchrząknął) jest taka dobra li– zajmuję się jako politolog reprezentacją polityczną. Od lat żeśmy zawsze się zastanawiali, a co z tymi milczącymi mniejszościami. W ogóle mi– demokracja normatywnie zakłada, że to voice, że to mówienie to jest coś dobrego, a że milczenie czy wycofanie jest czymś złym. No ale bywa tutaj, żeby powiedzieć, jak pan zadał pytanie, czyli jakby nas tam nie było, to co by się stało? Jest tak zwane nieobecność czy milczenie, które jest niesłychanie wymowne, tak? Można być– to znaczy, to by był wskaźnik. To znaczy, gdyby nas nie było, gdybyśmy nie mówili tam, to pytanie, czy nagle by– to jest tak jak z tym– z tą przypowiastką o tym, jak na dworze sułtana był ten polski ambasador, którego nie było. Albo tak jak w sześćdziesiątych latach, w czasie wojny w Irlandii Północnej, w House of Commons były te miejsca dla Irlandczyków, które były puste. Jak kamera najeżdżała na te miejsca, to komentarze były dużo bardziej wymowne, niż gdyby ci Irlandczycy tam byli i coś mówili. To pierwsza uwaga. Druga jest taka, że– jeśli tylko jedno słowo do tej przedsiębiorczości naszej. Rzeczywiście w tych latach dziewięćdziesiątych, ja wtedy dużo w Europie Zachodniej i w Niemczech bywałem. Niemcy zwłaszcza mówili: „Jak my wam zazdrościmy. Myśmy tych DDR-owców siedemnaście milionów odziedziczyli. Oni mają wszyscy lewe ręce, oni tylko chcą na socjal, a wy to rozkładacie te łóżka, robicie”. Problem jest taki, że ta nasza przedsiębiorczość chyba była bardzo, bardzo efektywna i to kiedy rezerwy proste były bardzo widoczne i można było w prosty sposób głupotę realnego socjalizmu naprawiać czy łatać dziury w tym. Natomiast czy nasza przedsiębiorczość, a zwłaszcza innowacyjność tej gospodarki, no one są jednak bardzo kiepskie, prawda? Czy my potrafimy w tym świecie już skomplikowanym, gdzie rozkładanie łóżek polowych i sprzedawanie czy wożenie ze Słowacji do Polski, z Polski do Niemiec i przez Czechy coś, czy, czy w ten sposób. W te-w ten sposób pierwotną, taką drobną akumulację kapitału można zrobić, ale później są kłopoty. A rzecz najważniejsza teraz: uniwersytety. No, proszę państwa, wczoraj, przedwczoraj Harvard pokazał, co pokazał, Trumpowi, ale Harvard ma Kapitał żelazny. Ement, taki jak niejeden kraj w związku z tym sobie poradzi. Natomiast nasze uniwersytety, no też znowu przykro, że wspominam, są w piątej setce uniwersytetów światowych i nic się nie poprawia od lat, prawda? Ja nie będę mówił, bo są takie nowe inicjatywy, które w dziedzinach, w których konkurują, na łeb biją Uniwersytet Krakowski i Warszafski. Proszę sobie sprawdzić, co to za uniwersytet, który w naukach społecznych ma takie wyniki. Ale my bez tego, bez tego koła zamachowego, tego połączenia czasami biznesu z uniwersytetami- To jest niesłychanie ważne Tak. Niestety nie– znowuż mógłbym wymienić mnóstwo godnych, czcigodnych, wielce zasłużonych naukowców, którzy są na polskich uniwersytetach, ale oni są znani na świecie nie dlatego, że te uniwersytety są dobre, tylko dlatego, że oni są dobrzy i po prostu zdecydowali się tu zostać, prawda? To dlaczego z tym nic nie robimy, panie profesorze? Nie no, robimy tam, gdzie możemy. Ja nie– jestem akurat w uniwersytecie, który od dwudziestu pięciu lat istnieje. I tak jak powiedziałem, my mamy wyniki dużo lepsze niż te. Nie robimy, dlatego że istnieje tam, wie pan, taka dominacja oportunizmu, senioratu. W niektórych instytucjach akademickich polskich, naprawdę, z całym szacunkiem trzeba się odnieść do ludzi, którzy zasłużeni są, wielcy dla polskiej nauki, ale mają po osiemdziesiąt parę lat, no. Tak. I do tego wątku pewnie jeszcze wrócimy przy kolejnej okazji. A tymczasem zasłużyliśmy chyba na piosenkę. (pogodna muzyka instrumentalna)(melodyjna muzyka) Halo, halo, dzień dobry. Czas na połączenie zamorskie, bo będziemy łączyć się ze Sri Lanką, prawda? Tak. Kolombo. Gdzie jest profesor l.k. Marcin Piątkowski? Szanowny panie profesorze, czy profesor zajmuje się teraz budowaniem polskiego… Umacnianiem polskiego soft, soft power w Kolombo? Między innymi. Głównie się zajmuję jego umacnianiem w Indiach, gdzie między innymi doradzam rządowi hinduskiemu, jak otrzymać szybki wzrost gospodarczy i rzeczywiście stać się bogatym krajem, podobnie jak Polska. A tutaj mam osobny wyjazd na Sri Lankę, żeby sprawdzić, co zrobić, żeby również ta wyspa i ten piękny kraj się szybciej rozwijał. Ale tutaj w studio pan profesor Markowski zasygnalizował, że dla tamtej części świata coś takiego jak Polska nie istnieje, że na radarach takiego kraju nie ma. Czy rzeczywiście potwierdzasz taką ocenę sytuacji? To jest w dużym stopniu prawda, niestety cały czas, jak w tej anegdocie, że kiedykolwiek ktoś pyta, skąd jeść się to jak mówię Poland, to wszyscy odpowiadają Holand. I myślę, że cały czas jest to prawdą. Oprócz wąskiej elity, która słyszała cokolwiek o Polsce, niestety większość Hindusów czy obywateli Sri Lanki o nas nie wiedziało. A szkoda, bo ja od wielu, od kilkunastu lat staram się wszędzie na świecie urbi et orbi opowiadać o polskim, bezprecedensowym w skali świata sukcesie gospodarczym. Bo przez ostatnie 35 lat jesteśmy liderem wzrostu w Europie i na świecie. Wśród krajów na podobnym poziomie rozwoju, wyłączając Chiny i Wietnam, to my rozwijaliśmy się najszybciej. Niestety, czuję się osamotniony w tym opowiadaniu o historii polskiego sukcesu, a to i to mnie frustruje nie tylko jako Polaka, ale bardziej jako ekonomistę, bo uważam, że polski przykład sukcesu opartego na otwartych granicach, na kapitale ludzkim, na przyciąganiu kapitału zagranicznego jest o wiele łatwiejszy do skopiowania niż na przykład przykład azjatyckich tygrysów, takich jak Korea Południowa, Tajwan czy Singapur, które miały bardzo wyjątkową drogę do bogactwa, którą wiele innych krajów dzisiaj by nie mogło odtworzyć. A dlaczego nie potrafimy się przebić z tą pozytywną historią we współczesnym świecie? W jakim obszarze jesteśmy niekompetentni? No właściwie to wszędzie, ale przede wszystkim jesteśmy zbyt skromni. Ja cały czas nie rozumiem, dlaczego polski premier, minister spraw zagranicznych, zresztą każdy polski biznesmen i też Polak, dlaczego nie rozpoczyna każdego spotkania z cudzoziemcem od zdania: „Czy wiesz, że Polska jest mistrzem wzrostu w Europie i na świecie od 35 lat?” I chciałbym, żeby każdy Polak zobaczył minę cudzoziemca, jakby mu się coś takiego podziało. Ja myślę, że wielu Polaków o tym nie wie. No właśnie, znowu. Ja też próbuję to zmienić, ale to jest… Powinniśmy po prostu wymagać tego od rządu, od premiera, od ministrów. Oni cały czas, nie wiem, dlaczego mają taką post PRL-owską, może post zaborową postawę, która, która mówi o tym, że lepiej się nie wychylać, lepiej nie mówić o naszym sukcesie, bo może coś się zaraz stanie. To nie jest prawdą. My już ten sukces osiągnęliśmy, zupełnie, naprawdę bezprecedensowy w skali całego świata. I ten sukces cały czas trwa. W tym roku będziemy najszybciej rozwijającą się, dużą gospodarką na świecie. Więc znowu wielki apel do naszej elity, do naszego rządu, żeby się tym chwalili przy każdej okazji i również uważam, że przy okazji warto wysyłać za granicę wielu polskich byłych polityków gospodarczych, którzy często się teraz nudzą na emeryturze. Moglibyśmy stworzyć taki ekonomiczny korpus.W pokoju i wysyłać Balcerowicza, Kołotkę, Belke, Rostowskiego i całą pajadę polskich ministrów finansów, żeby o tym wielkim sukcesie opowiadali. No dobrze, ale nie, nie powinniśmy może wyłamywać, wywarzać już otwartych drzwi. Kto to robi dzisiaj na świecie dobrze? Z kogo powinniśmy czerpać inspirację? Bo po prostu- Tak jak… Tak, tak, bardzo proszę, mhm. Na pewno od Singapuru, od Izraela, od Południowej, od Korei Południowej, coraz bardziej od Chin, od Ameryki. Właściwie wszystkie kraje, które osiągnęły sukces, a o tym sam byłem świadkiem, jak się tym chwalą, pracując w instytucjach międzynarodowych od już ponad 20 lat. Jesteśmy chyba jedynym krajem, który osiągnął sukces, a się tym nie chwali. I mało kto na tym świecie wie. Oczywiście nie chodzi o to, żeby wykupywać reklamy Financial Times, bo nikt tego nie czyta. Ale rzeczywiście chodzi o to, żeby, żeby nasza dyplomacja miała jasno, jasno powiedziane, że ten nasz sukces gospodarczy powinien być odmieniany przez wszystkie przypadki, we wszystkich językach, we wszystkich zakątkach świata. I tego powinniśmy od innych wymagać. To jest naprawdę ogromny sukces. Nasz dochód, żeśmy przez ostatnie 35 lat zwiększyli razy trzy i pół. Nikogo– nikt inny tak– coś podobnego nie zrobił w Europie. I mamy też nie tylko ten wzrost gospodarczy i samo podniesienie poziomu naszego dochodu, ale też mamy jedne z najniższych nierówności dochodowych na świecie. Więc nie tylko żeśmy się wzbogacili, ale zrobiliśmy to też w miarę inkluzywny sposób. No i też coraz bardziej się też trzeba chwalić przynajmniej częścią naszych firm i technologii. Mamy już kilka pierwszych jednorożców, mamy InPosta, mamy plik. Myślę, że warto też o tym mówić, również pomagając im w ich globalnej ekspansji. No i ostatnia rzecz trzeba zainwestować w kulturę, tak jak Korea Południowa. Teraz moje dzieci słuchają popu południowokoreańskiego, a moi znajomi oglądają mydlane opery koreańskie. Tak, myślę, że warto też zainwestować w polską kulturę, szczególnie jak już teraz nam brakuje Kieślowskiego, Wajdy i całej tej plejady świetnych reżyserów. Podwoimy wydatki na kulturę i sprzedawajmy ją na świecie A to ostatnie pytanie w takim razie, bo słyszę gorące obrady w Twoim tle. Czy przypadkiem nie skończyły się czasy soft power? Bo to, co robi prezydent Trump od kilku miesięcy, pokazuje nam dobitnie, że twarda siła i właściwie przemoc w świecie gospodarki ma dzisiaj wyłącznie znaczenie. Nie, nie sądzę. Oczywiście twarda, twarda ta hard power czy ta, czy armia, czy potęga gospodarcza jest ważna, ale myślę, że ta miękka potęga, właśnie to soft power też jest ważne, bo przecież to, że o kilkadziesiąt procent spadły np. zakupy samochodów Tesli, albo to, że o ponad 20% spadły przyjazdy turystów z Europy do Ameryki. To przecież nie dlatego, że Ameryka jest potężna, tylko właśnie dlatego, że Trump tak zniekształcił i tak zepsuł reputację Ameryki. Zresztą to się dzieje cały czas, na co dzień. Niestety, ta reputacja się pogarsza, że to też ma, ma swoje poważne konsekwencje. Polska się zaczęła zastanawiać, czy powinna kupować na przykład dodatkowe, dodatkową broń od Ameryki, bo się obawiamy, czy czasem tej broni, tych nowych samolotów F-35 nam Amerykanie nie wyłączą. I myślę, reszta świata też się zaczyna nad tym zastanawiać. A więc soft power, które do tej pory było bardzo ważną częścią potęgi i wpływu Ameryki na resztę świata. Myślę, że cały czas właśnie fakt, jak my się przejmujemy Ameryką, jak na co dzień czytamy wszystko to, co robi Trump, właśnie pokazuje jak– mimo że bezpośrednio nie jesteśmy nawet tak z amerykańską gospodarką związani, to pokazuje, jak ta soft power jest kluczowa, szczególnie kiedy jej zabraknie. Profesor Marcin Piątkowski, Akademia Leona Koźmińskiego i prosto z Kolombo bardzo dziękujemy za rozmowę. Dobrego dnia. A teraz głos oddamy Marcinowi Senukowi z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, który odpowiadał za pierwszy publiczny program wizowy dla zagranicznych startupów Poland Price. Firmament. Zaproponowaliśmy najlepszym krajowym akceleratorom, aby poszukiwały startupów, founderów, pomysłodawców innowacji poza granicami naszego kraju. W pilotażu pozyskaliśmy kilka tysięcy zgłoszeń i tak naprawdę z ponad siedemdziesięciu krajów z całego świata udało się założyć sto spółek, które rozpoczęły działalność w Polsce jako krajowe startupy. W pełnoskalowym programie tych spółek, które już zarejestrowały się na naszej ziemi, było ponad 300. Większość z nich cały czas pracuje, rozwija biznes w naszym kraju. Rynek europejski czy rynek wspólnotowy Unii Europejskiej to jest ogromna, ogromna atrakcja, ogromny magnes i wielki atrybut, jeśli chodzi o możliwości rozwojowe dla tych spółek, które myślą o ekspansji, które już robią coś lokalnie. Przykładowo na Dalekim Wschodzie, Nowej Zelandii czy w Ameryce Południowej. Pewna stabilność czy też przewidywalność, jeśli chodzi o prawo, bo nasz system finansowy, nasz system bankowy to też są pewne osiągnięcia, z których nie zdajemy sobie sprawy na co dzień. Dojrzałość rynku, dojrzałość instytucji, otwartość, bo to też były głosy, które zbieraliśmy od zagranicznych founderów. Pewna stabilność prowadzenia działalności, dojrzałość tych relacji, które oferują nasze korporacje, dostępność tych korporacji, tak naprawdę otwartość na to, żeby współpracować ze startupami. To wszystko powodowało, że mieliśmy absolutną nadwyżkę aplikacji, pomysłów i zgłoszeń ze startupów, relacji do tych miejsc i do tych środków, które, którymi dysponowały nasze akceleratory. Także to też pozwalało w toku programu, no, być mocno tutaj selektywnym i umiejętnie dobierać spółkiRozmowę zarejestrował Przemysław Zieliński z mamstartup.pl. I wracamy do naszej dyskusji w kontekście tego, co powiedział między innymi profesor Marcin Piątkowski, bo wskazał tę listę krajów, które to robią dobrze. Ale jak to obiektywnie ocenić, że coś robimy dobrze? Jeżeli zrobimy dobry film o sukcesie polskiego przedsiębiorcy, to na co liczymy w zamian? Że co? Przyjedzie więcej studentów, więcej będzie inwestycji zagranicznych. Doproszą nas w Davos do tego ważniejszego stolika niż do tej pory. O co w tym wszystkim chodzi? Po co w to inwestować? Hmm. Na pewno są różne poziomy. Yyy, znaczy biznes to jest zaufanie, tak? No bo w końcu mówimy o jakichś wymiernych wartościach. W jaki sposób obliczyć, że, że, że ten soft power działa i, i że, i że jesteśmy rzeczywiście, że mamy większy impact. W poziomie takim ekonomicznym pomyślałabym ok, jeżeli jestem, jeżeli potrafię wzbudzić większe zaufanie przez to, że moje wartości są w jakiś sposób cenione, to, to jest niesamowicie ważne, bo, bo, bo zaufanie to jest waluta, jest walutą biznesu, tak? Bo można oceniać kogoś z olbrzymią ostrożnością, pięć razy sprawdzać umowy, robić różnego typu, yyy, przeszkody, żeby przynajmniej, żeby właśnie nie budować na przykład w danym kraju, tylko jurysdykcję inną wybierać, ponieważ nie do końca ufamy, że dany kraj będzie się sprawiedliwie zachowywał. I to są dramatyczne przeszkody. Jest bardzo ciężko robić biznes, jeżeli, jeżeli jest tyle przeszkód. Czyli soft power, moim zdaniem, w świecie biznesu powinien w jakiś sposób te przeszkody niwelować. A przypadkiem takimi podstawowymi narzędziami, przepraszam, że tak do korzeni, nie jest stabilność prawa, stabilność polityczna, finansowa państwa? No tak, jest, absolutnie jest. To buduje to zaufanie. To co jeszcze musimy robić? Co takiego zrobił Izrael czy Singapur w ostatnich latach, że wszyscy, tak jak Sylwia wspomniała, uważają ich za fajnych, popularnych, takich, z którymi chcieliby siedzieć przy kolacji Ja myślę, żeee nie boją się mówić o tym, o swoich sukcesach, czy jakby PR-owo komunikować się. Czyli profesjonalnie komunikować, to, co powiedział Marcin Piątkowski, swojego sukcesu. Tak, ja z Marcinem się zgadzam, że my jako Polacy, nie wiem, być może to jest jakaś w DNA naszym taka wrodzona skromność, że myyy za mało mówimy, my nie potrafimy się tym chwalić, tak? My, no też taki chyba nasze tradycyjne domy jest tak, że bądź skromny i tak dalej. I się nie wychylaj. Dokładnie. I to rzeczywiście widać. Ja to też obserwuję, jak mamy nasz polski biznes nawet w Davos. Nie zawsze to jest tak, że wszyscy na hurra i tak dalej. Mamy taki, taką nieśmiałość pewną i myślę, że, że ten rozwój, o którym Marcin mówi, to, że Polska super gospodarczo się rozwinęła, to było trochę taką siłą napędu, ale my temu– my na to nie mieliśmy, wydaje mi się, takiej strategii PR-owej, która w dzisiejszym świecie w każdym produkcie jest potrzebna, tak? Jak to komunikować? W czym jest problem? Narzędzia są znane. Pieniądze są znane. Ludzie, którzy za tym stoją, też są rozpoznawalni. Z pośrednich rzeczy, jak się patrzy, jaki kraj ma wpływ, jest na przykład pytanie o to, czy weszły do obiegu międzynarodowego, do tego globalnego angielskiego, jakiekolwiek polskie słowa. Hm? Pierogi, ok Tak. Ale co więcej? Czy cokolwiek, od długopisu począwszy, aż po inne. Czy my zrobiliśmy, no odkurzacz też mógłby, mogłaby jakaś marka wejść jako- Globalna polska marka Coś, co by się nazwało i od tego, tak jak w wielu przypadkach, nazwy produktów po prostu stają się synonimami. Odwrotnie firmy stają się synonimem pewnych produktów. Wie pan, ja ostatnio patrzę na to, że tak jak po tym Trumpie i po tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło, to, to, jaka jest pozycja kraju, zależy też bardzo silnie od kontekstu właśnie. Proszę zwrócić uwagę, nagle wszyscy jakoś tam stajemy się Francuzami coraz bardziej. To znaczy, przynajmniej w domenie, którą ja obserwuję i tu muszę posypać, tego nie widać, bo siwym, ale mam posypane popiołem. Przez lata uważałem, że te francuskie dąsy w sprawie tego, że ich siły nuklearne nie mogą być w dyspozycji NATO jako całości, że oni sobie gwarantują tą wyłączność i tak dalej. Różne technologie francuskie, które są niesłychanie zaawansowane. To jest kraj jeden z najlepszych służb zdrowia jakościowo i tak dalej. Ale te służby, te, te siły nuklearnej, w ogóle armia francuska teraz się okazała jedyna z tych, które mogą jeszcze jakiś parasol nad Europą roztoczyć, bo na przykład okazało się, że Brytyjczycy za bardzo zawierzyli Amerykanom I w tej sytuacji tutaj mówiliśmy o tym, że to nie tylko Portugalia napisała wprost Trumpowi, że kilkudziesięciu F-35 nie kupią, dlatego że nie mają żadnych gwarancji, że tam guzik nie zostanie naciśnięty. I zdaje się, ja nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale staram się czytać ze zrozumieniem i to, co przeczytałem ze zrozumieniem, jest taka, że jest taki punkt krytyczny, w którym Amerykanie, jeśli przekręcą guzik, to Brytyjczycy nie będą mogli użyć swych sił nuklearnych. Więc fra-fracuski prestiż, ten kraj zawsze był bardzo wysoko ze względów różnych, rolnictwa, produktów, wina, które to akurat nie podzielam tego zdania, ale, ale, ale jakoś tam sery i tak dalej. I, ale też TGV, prawdaW takim obiegowym na szybkie pociągi mówi się TGV, prawda? Czy czemu nie budujemy w Polsce TGV? Farmaceutyka znakomita. Dlaczego idziemy w amerykańskiej nuklearne te? Francuzi produkują najlepsze elektrownie jądrowe, w tej chwili mają na swoim terenie kilkadziesiąt i w świecie kilkaset prawdopodobnie. Więc krótko mówiąc, od kontekstu to zależy. Niewątpliwie to jest bardzo ważne, ale ja myślę sobie, że tak jak tutaj mowa była, są też zaszłości historyczne, których my nie potrafimy wykorzystać i tylko podam na początek, bo to będzie trochę kontrowersyjne. Ja studentów od lat staram się uczyć po pierwsze mówić czasami Andrzejem Fryczem Modrzewskim, który jest wybitnym polskim jak na owe czasy intelektualistą światowej klasy. To, co on wyprodukował, wyprzedziło epokę o równości praw, o różnych rzeczach, o tym, jak Kościół i państwo powinny być rozdzielone. Ale jest też takie coś, co katujemy naszych uczniów. Liberum veto. No Jezus, to liberum veto w końcu doprowadziło do rozbiorów. No w końcu doprowadziło, jak i wiele innych rzeczy. Proszę Państwa, liberum veto weszło to nie bardzo wiadomo jako nihil novi później, gdzieś tam na początku XVI wieku i przez sto pięćdziesiąt lat nie był zerwany żaden Sejm. To funkcjonowało znakomicie. To było ad absurdum doprowadzania, ochrona praw mniejszości, negocje– konsensualna demokracja, rozmawiało się, negocjowało do czasu, aż nikomu się krzywda. To dzisiaj dopiero ta prymitywna ateńska demokracja, gdzie większość pięćdziesiąt procent plus jeden. Przecież to jest, to jest intelektualne jakieś badziewie, prawda? Można by powiedzieć. Ta nasz, ten nasz pomysł. To, że nie ma takiego prawa, które byśmy uchwalili dzisiaj i po stu pięćdziesięciu latach mogłoby się nie sprawdzić. Po prostu taki jest los. Tam inne czynniki wpłynęły. Liberum veto, ale nie tylko. Pacta conventa, artykuły henrykowski. Co tu było w tym kraju? No w tym kraju myśmy wybierali królów, myśmy mieli normalne kampanie wyborcze i pacta conventa. To była umowa między królem a tymi, którzy ich wybierali. To był program polityczny, na który król Ale Panie profesorze, znowu żyjemy przeszłością. Pokażmy na tym stole coś, co może być atrakcyjne dla naszego współczesnego partnera gospodarczego Dobrze, to ja tylko jedno zdanie. Ja bym poprowadził od liberum veto do współczesnej Solidarności, która w znacznym stopniu się przyczyniła do obalenia komunizmu. Ale trzymając się tego wątku geopolitycznego, pan profesor go zasugerował kilka razy. Czy my przypadkiem nie jesteśmy też takimi mistrzami przegapienia takich doskonałych okazji, kiedy Polska się wyświetla światu w bardzo pozytywnym kontekście? Solidarność to po pierwsze. Teraz ten humanitarny zryw przy okazji wybuchu wojny w Ukrainie. I nie potrafimy światu opowiedzieć o tym właśnie w pozytywny, taki bardzo aktywny, proaktywny sposób. Natomiast tracimy tę okazję, bo niezależnie od tego, co byśmy dzisiaj zrobili, to ktoś powie a kraj przyfrontowy, czyli obciążony dużym ryzykiem politycznym, gospodarczym, geopolitycznym. Pytanie, jak tą przyfrontowość obrócić w pozytywy? Bo na pewno są pozytywy polegające na tym, że lepiej rozumiemy wroga. I teraz nie zawsze to biznesowo jest ważne, ale czasami jest ważne. Trudno mi powiedzieć akurat może przykłady, ale jest na przykład, w świecie startupowym jest taka konferencja Slash, ponieważ- W Helsinkach. W Helsinkach. Ponieważ tam jest tak zła pogoda w zimie, że nikt, absolutnie nikt nie przyjeżdża w tym czasie do Helsinek. I osoba, która to wymyśliła, dziewczyna, młoda dziewczyna, studentka, nie wiem, chyba miała dwadzieścia pięć lat, wpadła na pomysł. Jeżeli czegoś baaardzo nie lubisz, no to musisz to pokochać, no bo wtedy po prostu odwracasz wszystkich uwagę, jakie to jest beznadziejne. I powiedziała, że ona zrobi festiwal startupowy właśnie w zimie i tam wszyscy wtedy przyjadą. I jeszcze ludzie się do przerębli skaczą i przez ileś tam minut, ile zdążą w tej zimnej wodzie wytrzymać, muszą powiedzieć swój pitch, tak? Czyli wymyślili to w genialny sposób. I teraz cały, cały świat się tam zjeżdża, ponieważ cały świat chce tam się pokazać. Ale Bogusiu, na czym polega fenomen? Znam tych founderów. Byłem na Slashu kilka razy. Tam doszło do fenomenalnego połączenia i zrozumienia tego genialnego pomysłu przez sektor publiczny. To rząd zdecydował o tym, że to może być fantastyczne narzędzie- W promocji tego zimnego, ciemnego w kraju. Rzeczywiście tam lepiej nie wychodzić z tej hali, w której tłoczy się piętnaście tysięcy osób. I to też pokazuje pewną synergię Tak. Sektora prywatnego i biznesu. Ja chcę tylko powiedzieć, że tylko w takich kontekstach konferencje się udają, bo ja mam konferencję w Cape Town i Cape Province, gdzie nie udaje się żadna konferencja- Sale świecą pustkami. Bo wszyscy jeżdżą i biegają po plaży. Słuchajcie, ostatnie pytanie na szybciutko, bo to mnie szalenie intryguje, a ten wątek nam tutaj uciekł. Czy ci Amerykanie, którzy dzisiaj tak z pozycji siły mówią nam, co mamy robić? Gdzie jest ta granica w budowaniu relacji gospodarczej, nadstawianiu tego drugiego, może nie policzka, ale już podbitego jednego oka? Jak nisko możemy schodzić, żeby się tym Amerykanom przypodobać, nie tracąc tej takiej gospodarczej godności?Ja myślę, że nie trzeba koniecznie wpadać w ten sam– znaczy, nie trzeba tym samym językiem odpowiadać. Ostatnio właśnie, jak wiemy, prezydent Trump zaatakował wiele uniwersytetów w Stanach i wiele z nich na początku się poddało. Również Harvard mniej więcej dwa tygodnie temu się poddał i zaczął się tłumaczyć z tego, co już zrobił. I natychmiast wśród alumnów po prostu nastąpił bunt. I podpisaliśmy list, w którym poprosiliśmy szkołę, szkołę, żeby po prostu się postawiła. Że nie życzymy sobie, że veritas to coś znaczy. I dwa dni temu, trzy dni temu chyba właśnie prezydent Harvardu odpowiedział na żądania Trumpa, że absolutnie się temu nie podda. No i wszyscy biliśmy brawo, tak? Bo myślę, że to jest bardzo dobry przykład, że ktoś musi zacząć, a za tym pójdzie plejada opozycji. Musimy pamiętać, że Stany to jest 50% ludzi, którzy nie głosowali na Trumpa. 49,9. Więc jest cała masa ludzi, z którymi musimy teraz budować mosty, bo to są długoterminowe relacje. Nie trzeba jak chorągiewka zmieniać swojej postawy w zależności od tego, kto jest u władzy. To ostatnie zdanie. Tak, to ja tutaj dodam to, że to jest właśnie budowanie tego soft power i takiej trochę pewności siebie yyy tym samym, tak? Bo, bo budując te, te relacje, mającą pewność siebie, nie musimy wtedy liczyć tylko na, na jednego sojusznika, tak? Bo wiemy, że jesteśmy silni i, i w kontekście tego soft power, ale tego, o czym dzisiaj w ogóle rozmawialiśmy, to jest też ta współpraca, tak? My wszyscy powinniśmy grać do jednej bramki i sektor publiczny i sektor prywatny, i akademia. Wtedy jesteśmy w stanie rzeczywiście coś osiągnąć. Chciałoby się powiedzieć alleluja na koniec. Bardzo Wam dziękuję za tę rozmowę. Na zakończenie wypada nam życzyć wszystkim słuchaczom Firmamentu dobrego soft power przy świątecznych stołach. A my spotkamy się jeszcze przed majówką i porozmawiamy o tym, kto wygra biznesowy wyścig. Ci, co mają kompetencje, czy ci, którzy mają technologię? Od święta, i na co dzień zresztą też, polecają się podcasty Radia 357 oraz kanały programu Incredible Sebastiana Kulczyka. Paweł Sołtys, Jarosław Sroka. Do zobaczenia (muzyka).

Zobacz również