Etykieta w biznesie jest obecnie ważniejsza niż mogłoby się wydawać bo najdroższe bywają nie błędy merytoryczne, lecz tarcia relacyjne: nietrafiony ton, zbyt szybkie spoufalanie, źle odczytany gest albo nieumiejętny follow-up. Dobre obyczaje działają jak „system operacyjny” relacji – porządkują kontakt, zanim zacznie się rozmowa o liczbach.
Środowiska pracy mieszają style: startupową bezpośredniość, korporacyjną hierarchię i międzynarodowe różnice kulturowe. Liczy się więc umiejętność regulowania dystansu, okazywania szacunku bez sztywności oraz domykania kontaktów, które powstają szybko, ale łatwo się rozmywają.
Sprawdź nasz tekst główny z tej serii tematycznej:
Pomysł na biznes, a biznes w praktyce – decyzje, relacje i egzekucja, które naprawdę budują wynik
Forma zwracania się do rozmówcy jest tylko jednym z sygnałów szacunku, ale bywa sygnałem bardzo silnym. „Per ty” może ułatwiać tempo pracy, jednak nie jest automatycznie dowodem bliskości ani zaproszeniem do prywatności. W praktyce to decyzja o ramie komunikacji: czy wolimy relację bardziej partnerską, czy wyraźnie zawodową i „chłodną”, która ogranicza ryzyko spoufalania.
Kluczowa jest „odpowiedniość” – dopasowanie do kontekstu, roli i komfortu drugiej strony. Propozycję skrócenia dystansu można przyjąć, ale można też grzecznie odroczyć, jeśli formalność pomaga w profesjonalnym działaniu. Co ważne, dystans da się także przywrócić, gdy relacja zaczyna szkodzić – pod warunkiem, że komunikat jest spokojny i konkretny.
„Przejście na ty w pracy to często tylko zmiana formy językowej, a nie zaproszenie do prywatnych kontaktów” – Tatiana Sokołowska, założycielka i prezeska Akademii Wystąpień Publicznych oraz Akademii Etykiety Biznesu.
W kontaktach międzynarodowych „oczywistości” z własnego kraju potrafią stać się kosztowną wpadką. Bezpieczną praktyką jest research przed spotkaniem oraz obserwacja zachowań drugiej strony w pierwszych sekundach powitania. Tam, gdzie normy są bardziej konserwatywne, automatyczne wyciąganie dłoni może zostać odebrane źle, więc warto poczekać na inicjatywę rozmówcy.
Dress code działa podobnie: lepiej zacząć od wersji bardziej formalnej i ewentualnie „obniżyć” styl dodatkami lub brakiem krawata, niż przyjść zbyt swobodnie. W wielu kulturach strój jest częścią wiarygodności. Równie ważny jest rytm budowania zaufania: decyzje mogą dojrzewać długo, a zbyt natarczywe ponaglenia przynoszą efekt odwrotny.
„W nowej kulturze lepiej obserwować i poczekać na gest drugiej strony, bo jeden zły nawyk potrafi spalić kontakt” – Filip Błoch, założyciel WorkTrips, przedsiębiorca pracujący na Bliskim Wschodzie.
Wydarzenia branżowe premiują tempo: wiele krótkich rozmów, szybkie skojarzenia, natychmiastowe „złapanie” wspólnego tematu. Problem zaczyna się po konferencji, gdy kontakty zostają bez dalszego kroku. Jakość relacji buduje się dopiero w follow-upie: z przypomnieniem kontekstu, propozycją następnego działania i dopasowaniem tonu do celu (sprzedaż, partnerstwo, wymiana wiedzy).
Pomaga plan przed wejściem na salę – lista osób i ról, na których najbardziej zależy, oraz szybki przegląd, kto będzie obecny. Po rozmowie warto zapisać 2–3 fakty, które ułatwią powrót do tematu. Dobre domknięcie jest krótkie, konkretne i nie brzmi jak masowa wysyłka.
„Po rozmowach robię notatki i wracam z follow-upem, bo bez tego konferencyjne kontakty tracą wartość” – Michał Ratajczak, prezes i współzałożyciel Gridali, startupu z branży eventowej.
Wizytówka wciąż spełnia rolę prostego rytuału: daje pretekst do przedstawienia się i porządkuje pierwszą minutę rozmowy. Ważne jest jednak, jak się z nią obchodzimy. Przyjęcie wizytówki z uwagą jest formą szacunku wobec rozmówcy; ostentacyjne „tylko zrobię zdjęcie i oddam” bywa odbierane jako chłodne i nieeleganckie.
Praktycznym nawykiem jest notowanie po spotkaniu (na osobności) kluczowych informacji, które ułatwią kolejną rozmowę. W kanałach cyfrowych podobną rolę ma zaproszenie na LinkedIn: warto je przyjmować selektywnie i preferować te, które zawierają uzasadnienie. Jeśli nie ma pewności – zaproszenie może pozostać bez reakcji, bez spalania mostów.
„Wizytówce oddaje się ten sam szacunek co człowiekowi, a krótkie wyjaśnienie w zaproszeniu na LinkedIn buduje jakość kontaktu” – Adam Jarczyński, dyrektor generalny i współzałożyciel Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety.
Bliskie relacje w biznesie mogą wzmacniać skuteczność: ułatwiają dostęp do informacji, szczery feedback i polecenia. Jednocześnie to obszar, w którym łatwo nadużyć zaufania. Rekomendacja jest w praktyce „pożyczką reputacji” – udziela się jej wtedy, gdy druga strona nie będzie musiała się tłumaczyć ani wstydzić.
Podobną ostrożność warto zachować przy prezentach. Wiele organizacji ogranicza możliwość ich przyjmowania, a nietrafiony upominek bywa źródłem napięć w zespole. Ryzykowny jest zwłaszcza alkohol – nie każdy go pije i nie zawsze wiadomo, dlaczego. Najbezpieczniej wygrywa personalizacja bez przesady: drobny gest dopasowany do zainteresowań, bez sugerowania „zobowiązania”.
„Silne więzi pomagają w biznesie, ale przyjaźń nie może opierać się na jednostronnym wykorzystywaniu relacji” – Rafał Mrówka, profesor Szkoły Głównej Handlowej, kierownik MBA for Startups, badacz kapitału społecznego.
W relacjach z inwestorami działa zasada wyprzedzenia: najlepiej poznawać się zanim finansowanie stanie się pilną potrzebą. Wtedy rozmowa ma mniej transakcyjny charakter i łatwiej sprawdzić dopasowanie – nie tylko do modelu biznesowego, ale też do stylu współpracy. W praktyce dobrym wejściem bywa prośba o krótką rozmowę i o feedback, zamiast natychmiastowego pitchu „pod rundę”.
Taki kontakt jest jednocześnie testem jakości: czy druga strona daje użyteczne uwagi, czy rozumie rynek i czy potrafi rozmawiać wprost. Z perspektywy założyciela liczy się też nienachalność – konsekwencja bez presji. Relacja rozwija się w czasie, a zaufanie budują małe dowody przygotowania: konkret, spójność i gotowość do korekty.
„Dobrą praktyką jest poznawać inwestorów wcześniej i prosić o szczery feedback, a nie pojawiać się dopiero wtedy, gdy pieniądze są pilnie potrzebne” – Marcin Pfeiffer, partner zarządzający Speedup VC.
Etykieta nie wymaga sztywności, ale wymaga świadomości: jaką ramę komunikacji tworzy język, jaką wiadomość wysyła strój i jak łatwo zniszczyć zaufanie prezentem czy natarczywym follow-upem. W praktyce wygrywa znajomość zasad i elastyczne stosowanie ich tak, by rozmówca czuł się zaopiekowany, a cele biznesowe dało się dowieźć bez niepotrzebnych strat.
Źródło: Audycja „Firmament” – wspólny projekt programu InCredibles i Radia 357: https://www.youtube.com/watch?v=UjKqQPTxG5Y
Treść została wygenerowana za pomocą AI.
Tak, jeśli pomaga w komunikacji i nie rozmywa ról. Gdy formalność daje większą klarowność, lepiej zostać przy pan/pani albo odroczyć zmianę.
Więcej w: „Per ty czy pan/pani: dystans jako narzędzie, nie etykietka”.
Ponieważ zachowania uznawane za naturalne w jednym kraju mogą być źle odebrane w innym. Krótkie przygotowanie pomaga uniknąć niezręcznych sytuacji już przy pierwszym powitaniu.
Więcej w: „Kultura spotkania: powitanie, strój i cierpliwość na rynkach zagranicznych”.
Zrób krótką notatkę po rozmowie i wyślij follow-up z kontekstem oraz propozycją kolejnego kroku. Sama liczba spotkań nie buduje relacji.
Więcej w: „Networking konferencyjny: liczba rozmów nie zastąpi jakości relacji”.
Tak, bo są rytuałem ułatwiającym przedstawienie się i zapamiętanie rozmówcy. Liczy się też sposób przyjęcia wizytówki i selekcja zaproszeń online.
Więcej w: „Wizytówka i LinkedIn: rytuał szacunku oraz selekcja kontaktów”.
Nietrafienie w kontekst (np. ograniczenia firmowe, napięcia w zespole, nietrafiony alkohol). Najbezpieczniej działa personalizacja bez przesady
Więcej w: „Przyjaźń, prezenty i rekomendacje: zaufanie działa tylko przy wzajemności”.
Nawiąż relację wcześniej, poproś o krótką rozmowę i feedback, a dopiero potem przechodź do finansowania. To test dopasowania i jakości współpracy.
Więcej w: „Relacja z inwestorem: kontakt wcześniej, rozmowa nie tylko o pieniądzach”.
Jarosław Sroka. Dobry wieczór. Biznes to ludzie, a ludzie to relacje. Relacje z kolei nie zawsze łatwo jest nawiązać, a kiedy już się je nawiąże, to łatwo je popsuć. Dzisiejszy firmament poświęcimy sztuce dobrych obyczajów w biznesie. Nieważne, czy na konferencji, wyjeździe służbowym, spotkaniu w restauracji czy w biurze. Pułapek zastawionych na niczego nieświadomych pracowników i menedżerów jest tu naprawdę sporo. Firmament. Audycję realizuje Szymon Kuliś. Zdalnie pozdrawiamy też szusującego między kałużami Pawła Sołtysa, a w studiu goście: Adam Jarczyński, dyrektor generalny i współzałożyciel Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety. Dobry wieczór. Dobry wieczór. Michał Ratajczak, prezes i współzałożyciel Gridali, startupu działającego w branży eventowej. Dzień dobry. I Tatiana Sokołowska, założycielka i prezeska Akademii Wystąpień Publicznych i Akademii Etykiety Biznesu. Dobry wieczór wszystkim państwu. Witam was serdecznie i może zaczniemy od drobnego eksperymentu. Przejdźmy na ty. Co wy na to i dlaczego tak albo dlaczego nie? Dziękuję. Bardzo mi miło, że pan proponuje taką formułę, ale ja jeszcze poczekam chwilkę, muszę się przyzwyczaić. A pani? Ja zdecydowanie, zdecydowanie, jeżeli pan jest tak miły i proponuje, to ja tak, to ja tak, bo rozumiem, że jest pan osobą, która jest do tego uprawniona i ma rzeczywiście, czy to z racji wieku, czy to z racji stanowiska właśnie takie pełnomocnictwo, żeby taką propozycję mi złożyć? Skoro tak, to ja z przyjemnością przechodzę na ty. Jestem wzruszony. Bardzo dziękuję. Z Michałem będzie o tyle łatwo, że jesteśmy już per ty. Tak, właśnie chciałem się zapytać, czy my nie jesteśmy na ty? No właśnie i teraz Michał postawię cię przed poważnym dylematem. Zrobiło mi się przykro, że Adam mnie tak potraktował. Czy słusznie? Bo z tobą jestem na ty, z Tatianą jestem na ty, a tu? Patrzę pytająco. Pytanie, komu ma być przyjemnie? No, ale jakie są zasady tak naprawdę? Można tak błyskawicznie i bezceremonialnie skracać dystans dzisiaj na konferencjach, warsztatach, w rozmowach biznesowych? Pytanie, czy naprawdę mówienie do kogoś na pan/pani jest wyrazem szacunku, bo ten szacunek może być naprawdę wyrażany w mnóstwo innych sposobów niż tylko dokładanie pan przed czyimś imieniem. Aha, czyli w jaki sposób możemy okazać ten nasz szacunek? Grzecznością, odpowiedniością, nie- A co to jest odpowiedniość? Możemy porozmawiać o tym, bo to z jednej strony dostosowanie naszej komunikacji do drugiej strony, czyli wybór słownictwa odpowiedniego, sposób przywitania się, tak? Być może właśnie to pytanie, czy nie będzie Tobie przeszkadzać, czy nie będzie Panu przeszkadzać, jeśli byśmy przeszli na Ty? To są te rzeczy. Tatiana, a ty jak oceniasz tę sytuację? To jest poważne wyzwanie Tak, ponieważ wcześniej już przeszliśmy na ty i ta formuła przechodzenia na ty nadal nie była taką próbą właśnie zastanawiania się, jak można to zrobić. I zaznaczyłam, że rzeczywiście z poziomu etykiety to właśnie osoby starsze czy wyższe stanowiskiem tego rodzaju propozycje mogą złożyć. Nigdy odwrotnie. Mówię o takiej klasycznej etykiecie. I pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy, że taka amerykańska struktura przechodzenia na ty w korporacjach i w różnego rodzaju organizacjach to jest tylko przejście na ty. To nie jest nawiązanie przyjacielskich kontaktów, to nie jest łamanie tej hierarchii bardzo często, a czasami zdarza nam się tego nie rozumieć i w momencie, kiedy szef zaproponuje nam przejście na ty, nam się wydaje, że już możemy go zaprosić na piwo i proponować różne- Tak, i różne prywatne nasze sprawy mu opowiadać. Nie, to jest tylko przejście na ty, a dalej, jeżeli rzeczywiście te kontakty między nami, a osobą wyżej postawioną, jeżeli mówimy o biznesie, zmienią charakter, to trzeba bardzo delikatnie starać się kontrolować, czy już możemy przejść na inny sposób, nie tylko komunikacji, ale też i działania Adam, właśnie jak często zdarza ci się powiedzieć „nie”? I jakie to rodzi reperkusje? Jakie obserwujesz reakcje? Czy to pomaga w życiu, czy utrudnia świeżo zapoczątkowaną, obiecującą znajomość? Ja oczywiście tak przekornie pozwoliłem sobie odbić lekko podkręconą piłeczkę, ale oczywiście podkreśliłem to, że ty możesz się do mnie zwracać, jak sobie zażyczyłeś i ja jestem otwarta na tę formułę, ale ja może nie do końca jestem do niej przyzwyczajony, przygotowany i tutaj to jest dosyć istotny wątek w kontekście etykiety biznesowej albo po prostu relacji międzyludzkich, bo to nie musi być zawsze tak, że my musimy iść zgodnie z regułką, z przykazaniem, z zasadą. My też możemy pokazać swoją niezależność w tym momencie, bo z czymś– dobrze, jeżeli ktoś się czuje z nami komfortowo i o tym wspominałaś w kontekście budowania relacji biznesowych. No ale w momencie, kiedy ja mimo wszystko uważam, że zachowanie dystansu jest bardziej profesjonalne, ee, bo będzie łatwiej się prowadziło ten biznes, mówiąc tak bardzo bezpośrednio, że nie dojdzie do spoufalania, nie dojdzie do rozmywania kompetencji i rozmywania odpowiedzialności.To ja zachowuję te relacje i w te relacje, które ja zachowuję, albo które decyduję się utrzymywać na pewien profesjonalny, chłodny nawet dystans. Bo jestem z reguły człowiekiem bardzo bezpośrednim. Uważam, że jeszcze nigdy się na tym nie zawiodłem. O, powiem coś takiego, bo może w pewnym momencie dojść do sytuacji, że mówimy dobrze, słuchaj, no już pracujemy ze sobą tyle, to przejdźmy na mniej formalną formę komunikowania się ze sobą. Ale to jest grzeczność językowa, to jest grzeczność językowa. Te formuły pani, pan to do tego też trochę wracam teraz. To jest ta grzeczność w komunikacji bezpośredniej, którą my stosujemy i która jest zaszyta mocno kodem kulturowym w naszym środowisku. A ten proces można od-odwrócić z kimś, z kim się już przełamało tę barierę, mówiło się per ty, ale potem się okazało, że ktoś do tego nie dojrzał i mówimy słuchaj, to była pomyłka. Zostańmy jednak na stopie bardziej oficjalnej. To się zdarza? Mnie się jeszcze nie zdarzyło. Nie wiem, jak w waszym przypadku. Tatiana kiwająco twierdząco kiwa głową. Ja kiwam twierdząco, że można. Jeżeli rzeczywiście osoba, której zaproponujemy takie przejście na ty nadużyje naszego zaufania, to zdecydowanie możemy odwrócić tę, tę relację i sprawić, że będzie bardziej, bardziej oficjalna. Natomiast chciałam powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Jeżeli właśnie szef zaproponuje w pracy komuś przejście na ty, to będzie na przykład młoda osoba, która ma kłopot ze zwracaniem się do swojego na przykład wiele, wiele starszego szefa per ty to może powiedzieć: „Bardzo przepraszam panie prezesie. No nie, nie, nie, nie chciałabym łamać tej bariery. Trudno mi będzie do pana mówić per ty. Proszę pozwolić, że pozostanę z panem właśnie na takim spos– jeżeli chodzi o kontakt na oficjalnej stopie”. I myślę, że nikt się, jeżeli tak delikatnie zostanie poproszony, pozosta-pozostanie w poprzednich relacjach. Nie się nie obrazi. To ostatnie pytanie już z tego wątku czy, bo bardzo często mamy już pod jednym dachem w firmie cztery generacje pracowników. Czy będąc reprezentantem tej najstarszej można zachować tą swoją asymetryczną, taki swój przywilej bycia na per pani tak po staroświecku z innymi i jednocześnie zabezpieczając sobie przywilej bycia lubianym i postrzeganym jako sympatyczny, otwarty człowiek Jeżeli to pytanie do mnie, to ja oczywiście muszę potwierdzić to tutaj powiedziałeś przed chwilą właśnie, że to jest kwestia nie tylko formy, z jaką się zwracamy do drugiej osoby, ale też całej masy różnego rodzaju werbalnych i niewerbalnych sygnałów, które wysyłamy. I myślę, że per pan per pani nie przeszkadza w byciu miłym, sympatycznym, lubianym i traktowanym jako partner, nawet jeżeli się właśnie w taki sposób do niego oficjalnie i bardziej zwracamy Michał Spójrzmy na to z nieco bardziej startupowej perspektywy. Wpłyńmy teraz ten wielki konferencyjny plankton, którego byłeś częścią nie raz. Tam się skraca ten dystans bardzo szybko, tam się maszynowo wręcz zawiera znajomości. Czy również szybko się potem o nich zapomina? Jak się buduje dzisiaj relacje w tego typu środowisku. Buduje się relacje szybko, czyli im więcej relacji, tym lepiej. Im więcej osób poznamy w krótkim czasie, tym lepiej. Tylko potem faktycznie jest problem z utrzymaniem tych relacji, żeby one były dalej jakościowe. I ja wielokrotnie po każdej rozmowie, którą przychodzę na konferencji, a czasami to jest dziesięć, czasami dwadzieścia, czasami czterdzieści spotkań. Robię sobie do każdej rozmowy notatki i potem odzywam się do tych osób, przypominając trochę, o czym rozmawialiśmy i być może szukam jakiegoś potencjału współpracy wtedy z tymi osobami. Jeśli to jest konferencja, na której mogę znaleźć potencjalnych klientów, jak najbardziej wtedy kieruję trochę bardziej sprzedażowy komunikat. Jeśli to jest partner lub osoba z branży, która na przykład też robi własny produkt. Bardziej tylko ocieplam tą relację. Daje znać, że fajnie było się poznać. Jeśli to jest osoba, z którą nic mnie nie połączyło i tak utrzymuję tą ten styl, że daje znać, czyli wracam z tym follow upem, że poznaliśmy się i miło było Ciebie poznać. No dobrze, ale przygotowujesz się do takiego konferencyjnego safari. Czy to jest tak na chybił trafił? Czy Ty wiesz kogo chcesz upolować i dlaczego? Tak. Ja zawsze przed każdą konferencją przygotowuję sobie cele, czyli kogo chcę poznać, jaką ja bym to nazwał business personę mogę poznać na tej konferencji. Czyli inaczej się przygotowuję do spotkania z inwestorem. Inaczej przygotowuję się do spotkania z przyszłym klientem, inaczej przygotowuję się na spotkanie branżowe, gdzie mogę spotkać kolegów, koleżanki, którzy też robią podobne rzeczy do mnie i ale za każdym razem przygotowuję sobie taki cel. Weryfikuję na przykład kto będzie na takiej konferencji, czyli sprawdzam prelegentów, doczytuję o ich firmach, sięgam do social mediów, na przykład Linkedina, gdzie mogę sobie wpisać nazwę konferencji i zobaczyć, czy ktoś na przykład udostępnił post, że na niej będzie. Więc ja też robię taki research przed wydarzeniem, bo uważam, że samo bycie na konferencji nie przyniesie nam efektu, jeśli się do niej dobrze nie przygotujemy. Mhm. No ale patrzę teraz na was, Tatiana i Adam, bo pytanie jest bardzo proste, choć nieco staroświeckie. Na pewno trąci myszką. Czy macie jeszcze wizytówki? Oczywiście. Zdecydowanie tak. Zdecydowanie to jest- A Michał? Tak, tak mam. Masz wizytówkę? Tak. Jestem zaskoczony. A dlaczego?Po co te wizytówki jeszcze? To jest takie nieśrodowiskowe, takie nieodpowiedzialne trochę. No zdecydowanie jest to środowiskowe. W zależności od tego, w jakim środowisku się obracasz. Ale masz taką jedną wizytówkę zafoliowaną, którą pozwalasz sfotografować i Ci zwracają czy rozdajesz naprawdę? Coraz częściej, kiedy wręczam wizytówkę, osoba, której ją wręczam, mówi (śmiech) no to przytrzymaj, ja sobie sfotografuję. To wydaje mi się być dalece nieeleganckie, bo nawet jeżeli nie chcesz dostać ode mnie wizytówki, to ją po prostu przyjmij z odpowiednim, z odpowiednim szacunkiem do wizytówki. No bo właśnie wizytówce musimy oddać ten sam honor i ten sam szacunek, który oddajemy osobie, z którą rozmawiamy i od której tę wizytówkę odbieramy. A tutaj Michał, powiedziałeś o tym, że notujesz sobie pewne, pewne fakty o swoich rozmówcach. Ja też właśnie proponuję- Na wizytówkach. Żeby po spotkaniu, jak już nikt tego nie widzi, już na pewno osoba, która wręczyła nam tą wizytówkę zanotować prywatne rzeczy z życia tej osoby, o której, o których rozmawialiśmy i na przykład, że był na wakacjach, że ma córkę albo dopiero mu się urodził syn i tak dalej, i tak dalej. I potem przy kolejnym spotkaniu nawiązać do tych rzeczy, o których wydawałoby się już nie powinniśmy pamiętać. I to kupuje nam ogromną sympatię osoby, z którą, z którą rozmawialiśmy. Ale oczywiście nie możemy tego zrobić, kiedy ktoś to widzi. Taką wizytówkę musimy najlepiej schować do własnego wizytownika i żeby ta osoba wiedziała, że szacunek dla wizytówki jest równy szacunkowi dla tej osoby. Adam? Tak, ja mam nawet kilka wizytówek. Tak, mam nawet tak, zbliżam się do mikrofonu. Dziękuję za upomnienie. Mam nawet kilka wizytówek. Rozumiem Cię środowiskowo. Mówiłeś o ekologii w tym momencie. No, jest to na pewno wykorzystanie papieru. Są różnego rodzaju wizytówki, które można za pomocą Bluetootha sobie przesłać albo zrobić zdjęcie, o czym przed chwilą wspominała Tetiana. Ja widzę wizytówkę, poza tym oczywiście, że to jest to forma okazywania szacunku i… A ja widzę tutaj rytuał pewien, który się dzieje, bo ja podchodząc do kogoś na kongresie, podczas kongresu, podczas konferencji, podczas spotkania, ja zagajam, ja rozmawiam z nim. Nie mając możliwości podejścia do kogoś. To jest kapitalny taki moment, taki impuls. Pani pozwoli, że przedstawię się. Proszę bardzo, to moja wizytówka. To zależy oczywiście, jaka tutaj jest kwestia rangowa z tą wizytówką oczywiście, bo jeszcze kwestia precedensu i kto komu wręcza, w jakiej kolejności. Ale jest to moment, w którym ja mogę porozmawiać. Ja jestem tylko i wyłącznie z tą osobą i to jest kapitalne, bo wtedy można było, można tyle opowiedzieć, ale można jeszcze więcej usłyszeć. Michał, chciałeś coś dodać? Tak, bo wizytówki mają jeszcze jeden taki aspekt praktyczny, czyli na konferencjach, na których nie mamy identyfikatorów. Wizytówka służy też do tego, żebyśmy zapamiętali czyjeś imię i skojarzyli tą osobę. Ale Michał, jak to jest możliwe? Bo ja przy trzeciej już nie pamiętam imienia pierwszej, a nie mówię o czterdziestej siódmej, którą mam w kieszeni. Tak, właśnie, bo te identyfikatory mają pomóc nam w tym, żebyśmy zwracali się do kogoś po imieniu, czyli wiedzieli, kto ma jak na imię. Ale jeśli nie mamy tych identyfikatorów, czyli tak naprawdę jesteśmy… Musimy albo zapamiętać i wtedy poproszenie o tą wizytówkę może właśnie pomóc nam zapamiętać to imię. No dobrze, nie przekonałeś mnie. Jadąc tutaj do studia dzisiaj brałem udział w warsztacie dla finalistów siódmej edycji Incredibles Sebastiana Kulczyka i zapytałem prowokacyjnie, kto z nich ma wizytówkę. Dziewięcioro młodych, przyszłościowych przedsiębiorców zgodnie odpowiedziało: nie mamy. Nikt z nich. Mówimy sporo o nawiązywaniu relacji. A czy przyjaźń w biznesie jest możliwa? Tym zajął się niezmordowany profesor Rafał Mrówka ze Szkoły Głównej Handlowej, we współpracy z którą przygotowujemy tę audycję (muzyka) Firmament Czy istnieje przyjaźń w biznesie? Jestem zdania przekonany, że tak i że ma ona ogromne wspierające znaczenie. Niemniej jej pozytywny wpływ jest bardzo zależny od tego, jak przyjaźń zamierzamy wykorzystać, czego od niej oczekujemy. Badania pokazują, że kapitał społeczny rozumiany jako pewna sieć powiązań ma wpływ na sukces w biznesie. Silne więzi społeczne oparte na zaufaniu i wzajemności przyczyniają się do łatwiejszego pozyskania informacji i zasobów w biznesie. Dzięki takim kontaktom możemy łatwiej uzyskiwać głębszą i szczerą informację zwrotną, inspirować się pomysłami, nawiązywać współpracę z większą liczbą osób, ekspertów, klientów, inwestorów, potencjalnych pracowników. Przecież przyjaciele mogą się polecać wzajemnie, znając swoje mocne strony, ale pamiętać trzeba, że ta relacja jest oparta na wzajemnym zaufaniu, którego nie możemy narazić na zniszczenie. Chętnie polecę mojego przyjaciela w mojej sieci kontaktów, ale pod warunkiem, że nie będę się musiał potem za niego wstydzić. Chętnie wejdę we współpracę z przyjacielem, ale pod warunkiem, że ta współpraca będzie dla mnie także korzystna. Postawię tezę, że przyjaźń, która wykorzystuje tylko jedno ze stron tej relacji, nie jest w rzeczywistości przyjaźnią ani w życiu prywatnym, ani w biznesie. Nie liczmy więc na to, że przyjaciel sfinansuje nasz wątpliwej jakości pomysł, gdy nikt inny nie chce go sfinansować. Jeżeli chcemy utrzymać przyjaźń, nawet nie proponujmy takiej nieopłacalnej współpracy. Od przyjaciół można oczekiwać więcej, ale tylko wtedy, gdy więcej się oferuje. I strzeżmy się w związku z tym fałszywych przyjaciół w biznesie No i co Państwo na to? Jakiś komentarz do słów profesora Mrówki? Ja się zgadzam (śmiech) Wyczerpał temat. No ten wątek się pewnie jeszcze pojawi w naszej rozmowie, ale wrócę do tego, o czym wspomniał, wspomniał Adam, bo ja bardzo często i tu pozwólcie sobie na taką osobistą dygresję. Bywając na konferencjach dedykowanych młodemu środowisku startupowemu, po prostu-Prowadząc z kimś rozmowę, wielokrotnie doświadczyłem kogoś, kto nagle staje z boku i nie przymierzając jak sroka w gnat, wpatruje się, przysłuchuje i ani myśli odejść, przeszkadzając i przerywając de facto w prowadzonej z kimś innym rozmowie. Co z takim delikwentem zrobić? I tu mamy taki klasyczny przykład, kiedy etykieta nam się przydaje nawet w środowisku startupowym, ponieważ właśnie pojawiają się na takich konferencjach takie, tacy aniołowie biznesu, którzy są jednakże ze starszego pokolenia. I wtedy właśnie ta etykieta nam się przydaje. I wtedy musimy wiedzieć, w jaki sposób na przykład się przywitać, kto komu pierwszy podaje rękę, kto komu pierwszy mówi dzień dobry i tak dalej, i tak dalej. Więc te zasady etykiety wtedy się właśnie nawet młodemu pokoleniu mogą przydać, bo źle zaczęta, źle rozpoczęta relacja może po prostu nie pozwolić na dobre relacje biznesowe, zatem będę namawiać do tego, żeby zastanowić się właśnie, kto komu pierwszy podaje rękę i w jaki sposób należy oczekiwać na ewentualne wyciągnięcie ręki i od kogo. Ja może jako kobieta, jedyna kobieta w tym gronie dzisiaj chciałabym powiedzieć, bo bardzo często spotykam się z takim pytaniem, no dobrze, no ale przecież to kobieta pierwsza podaje rękę. Hmmm, no dobrze, ale tutaj zauważmy różnicę między etykietą prywatną a etykietą biznesową. W biznesie nie kobieta pierwsza podaje rękę, tylko osoba starsza swoim stanowiskiem. I tutaj pamiętajmy o tym, że czasami jest tak, że mężczyzna podchodząc do grupy, gdzie są i mężczyźni i kobiety, podaje rękę tylko mężczyznom, pomijając kobiety. Nie, tutaj apel ze strony wszystkich kobiet świata, podawajmy rękę wszystkim i kobietom i mężczyznom. Jeżeli podchodzimy do takiego, do takiego grona i starajmy się wszystkich i wszystkie traktować tak samo Adam, przed Tobą karkołomne zadanie. Jak spławić takiego wiszącego nad nami w trakcie rozmowy z kimś innym interesariusza? Przede wszystkim nie okazywać mu naszej atencji. Ale jeżeli jest uparty, konsekwentny, bo tak z reguły jest. Stoi i stoi, i stoi, i ani myśli odejść. Jeżeli jest to, to jest taka stara zasada protokolarna – jeżeli stoją dwie osoby na przyjęciu, to nie podchodzimy do nich i nie zagajamy, bo najwidoczniej dotyczy rozmowa tematu tylko i wyłącznie tych dwóch osób. Więc w momencie, kiedy uporczywie ktoś w ten gnat się wpatruje, to ja mogę na przykład poprosić osobę, z którą rozmawiam, żebyśmy przeszli trochę dalej i na przykład gdzie indziej porozmawiali. Albo mogę zaprosić do bufetu. Czyli w tym momencie się przemieszczamy, odchodząc tym samym od osoby, która jest obok nas, no bo przecież nie powiem Panie, co się pan patrzysz na mnie? No tak, ale nie ma żadnej grzecznej formuły zwrócenia na siebie uwagi. Jakbyś zrobił? Pytam nieco prowokacyjnie. Zależy ci bardzo na rozmowie ze mną i z Michałem. My rozmawiamy. Widzisz, że jesteśmy bardzo zajęci. Co robisz? Taka symulacja. Panowie pozwolą, że dołączę się do rozmowy, bo bardzo chciałem porozmawiać na temat, który przypadkowo usłyszałem, że panowie poruszają. Mnie to nie przekonało, Michał. Pogonilibyśmy, prawda? Tak, ja nawet ostatnio miałem taką sytuację, że rozmawiałem z inwestorem, chciałem go namówić do mojego pomysłu i podszedł właśnie taki pan, który chciał się włączyć w tą rozmowę i nie wiedziałem za bardzo, czy przestać mówić, czy poprosić tego człowieka, żeby, żeby dał nam chwilkę. Odwróciłem się do niego i powiedziałem Wiesz co? Potrzebuję jeszcze dwie minuty porozmawiać i wrócimy do ciebie. I on powiedział, to ja będę tu stał i czekał (śmiech) więc bardzo, bardzo nieudaczn– nie udało mi się go namówić do tego, żeby odszedł. Więc po chwili my po prostu odsunęliśmy się o metr dalej. No dobrze, to poruszmy kolejny wątek, kolejną strunę w tych jakże wrażliwych instrumentach, które regulują ten ruch w tym świecie dobrze wychowanych. Wizytówki omówiliśmy, ale jest ten nieszczęsny LinkedIn. Co robić z zaproszeniami od osób, których nie znamy? Tak, żeby potem tego nie żałować, bo na przykład może się okazać, że zostaną za chwilę ministrem. Przyjmować wszystkie czy nie? To zależy, coś, co idzie za tą, za tym zaproszeniem. Ja jestem bardzo radykalny w podejściu do. No, chyba że ktoś faktycznie zostanie ministrem, to wtedy nie jestem radykalny. Ale tego już nie można odwrócić jak się odrzucił. Ale nie, nie trzeba odrzucać. Zaproszenie może zawisnąć sobie. I teraz inaczej jest, jeżeli ja wyślę do Ciebie zaproszenie i powiem Panie redaktorze, ostatnio słyszałem kapitalną audycję, którą Pan prowadził. Tematyka mnie szalenie interesuje. Będę zobowiązany, jeżeli dołączy Pan do mojej sieci kontaktów biznesowych. Z wyrazami szacunku Adam Jarczyński. I nawet jeżeli my gdzieś się nie przecięliśmy wcześniej, dla mnie taka informacja jest wystarczającą zachętą, że to nie jest tak zwany kolekto– przepraszam, zbieracz, zbieracz kontaktów, gdzie ma w kontaktach Billa Gatesa, Warrena Buffetta i kilku innych znanych i znane kobiety świata, więc wytłumaczenie dlaczego, jest jak najbardziej dla mnie ok. Nie mam problemu z tym, jeżeli ktoś do mnie nie zagaja, tylko wysyła zaproszenie i ja tego nie przyjmuję. Michał, jak Ty to odczytasz? To zależy od naszego celu biznesowego, ponieważ moim celem jest– ja publikuję treści na LinkedIn-ie, więc też jeśli ludzie do mnie wysyłają zaproszenie, czy obserwują mnie po jakichś konferencjach, czy piszą do mnie, to za każdym razem akceptuję, też odpisuję. Czasami nawet pytam skąd ta przyjemność, czy mieliśmy okazję się poznać. Nawiązuję te pierwsze, pierwsze relacje trochę, żeby przełamać tak zwane lody, żeby ocieplić delikatnie relacje z nową, nowo poznaną osobą.A Tatiana, czy ty masz z tyłu głowy taki uproszczony, skrócony dekalog dla tych wszystkich, którzy chcą rozpocząć działalność biznesową i szukają jakiejś takiej uproszczonej recepty na to, jak budować i podtrzymywać relacje biznesowe. Ja zapraszam do siebie na dłuższą rozmowę wtedy. I rzeczywiście jest bardzo wiele takich elementów, o których trzeba, trzeba przede wszystkim pamiętać, począwszy od rozpoczęcia dobrej relacji, na przykład na takiej konferencji, o której mówiłeś, jak podejść, jak porozmawiać? A wracając do twojego pytania, ja bym poczekała, aż te osoby przestaną ze sobą rozmawiać i potem przeprosić, że ośmielam się podejść do tak zacnej osoby i wręczyć swoją, niech będzie jednak- A jeżeli odchodzą, idziesz ich śladem? No tak, delikatnie. Jeżeli to jest jakaś po prostu osoba, z którą marzę o tym, żeby się, żeby-żeby się spotkać i rozpocząć takie takie biznesowe kontakty, no to, no to biznes jest biznes, tak? To robimy wszystko, żeby taki kontakt rzeczywiście udało nam się, nam się nawiązać. No prywatnie to oczywiście troszeczkę, troszeczkę inaczej, inaczej wygląda. Natomiast rzeczywiście musimy przeprosić, jeżeli jest to osoba na dużo wyższym stanowisku albo z firmy o dużo większym stopniu rozwoju niż, niż nasza. I wracając do tego, ja może powiem tak. Ja bardzo często spotykam się z takimi pytaniami właśnie o etykietę, o różne aspekty i wtedy wyjaśniwszy sobie te wszystkie meandry zachowań, dowiadujemy się, że wtedy jak już to wszystko wiemy, możemy zająć się podczas rozmowy już tylko biznesem. I nie zaprzątamy sobie głowy czy rzeczywiście dobrze rozpocząłem, czy rozpoczęłam relację, czy dobrze wręczyłam wizytówkę? Czy rzeczywiście to ja powinnam pierwsza usiąść, a może mój, mój rozmówca? A jeżeli na przykład spotkanie jest u mnie w firmie, to kto pierwszy powinien otrzymać kawę od mojej sekretarki? Kto powinien pierwszy rozpocząć rozmowę? I tak dalej, i tak dalej. Jeżeli już mamy to wszystko w zasobie, to rozmawiamy już tylko o biznesie. Jesteśmy swobodni, mili, uprzejmi, a wszyscy po prostu są oczarowani, ponieważ wiemy, jak poświęcić im czas i uwagę No to oczarowany zapraszam Państwa na piosenkę. (muzyka) Firmament. Czas na połączenie interkontynentalne, bo oto gdzieś na Półwyspie Arabskim telefon odbiera właśnie Filip Błoch, założyciel WorkTrips, finalista Incredibles. Dobry wieczór, Filip. Witam cię serdecznie, Jarosławie. Drogi Filipie, czy to będzie w dobrym tonie? Czy to jest fau, jak to dzisiaj niektórzy mówią? Jeżeli zwrócę się do Ciebie na dzień dobry Salem Alejkum. Biorąc pod uwagę, gdzie jesteś? Myślę, że to bardzo fajnie brzmi. Jeżeli byłbym Arabem, to odebrałbym to jako pewnego rodzaju ukłon w kierunku mojej kultury i mojej osoby. Na pewno tak. Czyli Arabowie przyjmują to dobrze. Jeżeli w ten sposób zaczynamy rozmowę z nimi, będąc właśnie tam. Tak jest, tak jest. Zdecydowanie tak. A rozglądając się po Dubaju, bo tam dzisiaj mieszkasz, jak bardzo różni się ten kodeks biznesowy, system zachowań, wartości relacji międzyludzkich od tego, w którym funkcjonowałeś w Europie przez bardzo wiele lat? O tak, różni się. Ja tutaj miałem okazję przysłuchiwać się wypowiedziom moich szanownych koleżanek i kolegów w audycji przedtem i jak najbardziej zgadzam się z większością tych tez, które zostały przedstawione i poglądów. Niemniej one troszkę się różnią w zależności od regionu, w którym jesteśmy i właśnie ten region Bliskiego Wschodu czy rejon dalekiej Azji mają pewne swoje specyficzne zasady i trzeba brać je pod uwagę. Warto wchodząc biznesowo, ale nie tylko biznesowo. Myślę, że również prywatnie w nową kulturę, w nowe miejsce. Warto zrobić pewnego rodzaju rozpoznanie, jak to się ładnie mówi po angielsku research. W jaki sposób zachowywać się? Bo bardzo często możemy popełnić to po fa czy fa pa. Fa, powtórzę. Przepraszam, tak? I na przykład podać kobiecie rękę. A o tym dużo dzisiaj było mowy. Tak, to jest, to jest sytuacja taka, która może być tutaj, akurat na Bliskim Wschodzie odebrana jako zachowanie bardzo niekulturalne, pomimo tego, że mamy już tu sporo Europejczyków i oni często zapominają o tego typu sytuacji, gdzie kobiecie mężczyzna ręki pierwszy tutaj nie podaje, to jest zresztą kobieta, nam ręki również na przywitanie i pożegnanie nie poda. Szczególnie Arabka ubrana w te szaty. Ja miałem okazję być dwa dni w tej chwili w Rijadzie na takiej największej konferencji technologicznej na świecie, jeżeli chodzi o ilość uczestników. Ponad 200 tysięcy uczestników z całego świata przyleciało i myślę, że około dwudziestu procent osób to były osoby takie, powiedziałbym bardzo konserwatywne arabsko. Część z nich nawet słabo mówiących po angielsku albo w ogóle nie mówiących po angielsku, co było dla mnie dużym zaskoczeniem na tak międzynarodowej konferencji. Tu bardzo często ta ręka sama wychodzi, żeby na koniec spotkania ją podać. A to jest naprawdę, może się zakończyć po prostu spaleniem kontaktów, mówiąc kolokwialnie. Czyli bezpieczniej trzymać ręce w kieszeni. Tak, ewentualnie czekać na to, co zrobi druga strona i obserwować ludzi, z którymi jesteśmy. No tak, wrócę do tego, co powiedziałem na początku warto zrobić dobre rozpoznanie.Gdzie jesteśmy, z kim rozmawiamy i w jaki sposób się zachować. Te zasady etyki biznesowej czy też kultury takiej no są myślę, że dosyć znane i można dosyć łatwo te informacje uzyskać. No to podpowiedz nam Filip, co jeszcze? Na co trzeba szczególnie zwracać uwagę będąc w kraju arabskim? Tak, no tak jak strój jest bardzo ważny również często, tym bardziej na oficjalnych spotkaniach. Oczywiście, jeżeli spotykamy się już bardziej w sytuacji takiej casualowej, jak byśmy to powiedzieli- Nieformalnej. Zapiszemy język nieformalnej z języka angielskiego, to wtedy to jest już zupełnie coś innego. Arabowie bardzo często w i na takich oficjalnych eventach i na oficjalnych spotkaniach spotykają się z nami w kandurach, czyli w tych ich białych szatach przypominających męskie sukienki. Natomiast my nie jesteśmy zobowiązani, żeby się tak absolutnie ubrać, natomiast wymaga to od nas stroju eleganckiego. Jeżeli jesteśmy już z nimi na spotkaniu nieoficjalnym kolacji, no to oni sami często przychodzą ubrani po prostu tak jak my. Ale właśnie Filip, to jest pytanie, jeżeli pozwolisz, uzupełnię. Długa droga jest od tego pierwszego spotkania do tej pierwszej kolacji. Czy Arabowie dłużej budują te relacje? Więcej czasu potrzebują, żeby zaufać, żeby się przyjrzeć potencjalnemu kontrahentowi? Czy to następuje równie szybko jak dzisiaj we współczesnym świecie, pod każdą inną szerokością geograficzną? Zdecydowanie dłużej. To jest moje doświadczenie, ale myślę też, że wielu innych przedsiębiorców, którzy się tutaj pojawili i którzy współpracują z tymi rynkami, zdecydowanie dłużej pracuje się nad wypracowaniem zaufania. Umówmy się, trudno jest stworzyć rozwiązanie, które jest niepowtarzalne, technologiczne chociażby, czy produkt, który jest niepowtarzalny, którego nie można zastąpić innym albo którego oni nie mieli jużby tutaj, prawda? Można zrobić coś, co będzie trochę lepsze, trochę szybsze, trochę bardziej efektywne, ale ta kultura i zaufanie u nich jest ważniejsze nawet niż jakość samego produktu. No bo ich systemy działają, tak? Ich produkty działają, ich sklepy pracują, ich samochody jeżdżą. To wszystko działa, więc nie wystarczy przynieść coś trochę tańszego, trochę lepszego. Ale to zaufanie, o którym wspomniałeś, no jest tutaj kluczowe i ja na Bliskim Wschodzie pojawiam się regularnie od 2017 roku. W tej chwili, tak jak słusznie zauważyłeś, no już częściowo mieszkam tutaj, częściowo jeszcze, jeszcze w Warszawie. Niektóre kontakty wymagały ode mnie, no miesięcy, jak nie lat, pomimo, że od początku było takie wrażenie, że praktycznie za miesiąc powinniśmy mieć kontrakt na stole. I często spotykam się z biznesmenami, którzy polskimi, którzy no z dużym entuzjazmem właśnie podchodzą do sytuacji tych pierwszych spotkań, bo to też trzeba wziąć pod uwagę. Oni są bardzo kulturalni, bardzo grzeczni, bardzo przyjacielscy w tej rozmowie. Niemniej to nie przekłada się natychmiast na szybkość tej, tej, tej decyzji biznesowej i, i też no cały świat próbuje teraz, próbuje tutaj być, sprzedawać, bo jest to jeden ze stabilniejszych rynków, jeżeli chodzi o gospodarkę, jeżeli chodzi o wzrost tej gospodarki. Tu się bardzo dużo w tej chwili dzieje, tak? Chociażby Arabia Saudyjska właśnie przykład, gdzie ostatnie kilka dni spędziłem, no jest jednym wielkim placem budowy. Ogromne pieniądze, oczywiście z ropy, którą oni też sobie zdają sprawę, że gdzieś w pewnym momencie będą potrzebowali innego źródła tych przychodów. Więc jest wiele inicjatyw ze strony rządów tutejszych czy firm tutejszych, które te nowości technologiczne, produktowe przyciągają tutaj. Niemniej nie dzieje się tutaj nic z dnia na dzień, czy jak to się po angielsku mówi overnight success. Więc mamy często wrażenie takie, że odbyliśmy wspaniałe spotkanie, wszystko poszło zgodnie z planem Jest follow up, jest bardzo miła informacja mailowa, telefoniczna czy następne spotkanie online. I nagle się cisza, urywa się kontakt i ten kontakt może się urywać często na wręcz miesiące. I tu mamy pewien bardzo cienką linię pomiędzy tym, żeby być konsekwentnym Cierpliwym. Cierpliwym. Uszanować to. Ale z drugiej strony nienachalnym, tak? Czyli to, co w Ameryce jest dosyć, na przykład w Stanach Zjednoczonych jest naturalne, że robi się pięć follow upów i te pięć follow upów jakby, no nikt nie robi tutaj z tego problemu. Tu, jeżeli za mocno naciśniemy, to wywołamy wręcz odwrotny, wręcz odwrotny efekt. Co ciekawe, może się okazać po sześciu miesiącach, że sami z dnia na dzień się do nas zgłoszą z powrotem i powiedzą my to chcemy za tydzień. Filip Niech to będzie znakomite podsumowanie naszej rozmowy. W sposób bardzo nienachalny dałem Ci sygnał, że czas z Tobą płynie błyskawicznie, także musimy się umówić na jeszcze jedną rozmowę. Wszystkiego dobrego! Bardzo Ci dziękuję. Absolutnie. Dziękuję Ci również Jakub. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Do zobaczenia, Do usłyszenia. A teraz słów kilka od Marcina Feyera.Partnera zarządzającego Speedup VC na temat tego, jak rozmawiać z potencjalnym inwestorem. Firma Ment. Jeżeli chodzi o nawiązywanie kontaktów z aniołami biznesu czy funduszami Venture Capital, to myślę, że dobrą praktyką jest nawiązywanie ich dosyć wcześnie, zanim one są potrzebne. Zanim kapitał jest nam potrzebny do rozwoju naszego biznesu, bo jest szansa, że uda się nawiązać relacje nacechowane mniej transakcyjnie, szczersze, bardziej bezpośrednie. Natomiast gdy nawiązujemy kontakt, to musimy pamiętać, że fundusze venture capital aniołowi biznesu, przede wszystkim w ten sposób działają, że są otwarci na nawiązywanie kontaktu, są otwarci na rozmowę, no i chcą jak najwięcej założycieli nowych firm poznać, poznać te historie. Dobrą praktyką jest zapytanie ich o chwilę rozmowy, na przykład podczas jakiejś przerwy kawowej, przerwy networkingowej lub też napisanie do nich z prośbą o umówienie się na kawę. W czasie takiej dyskusji zapytanie o kilka rzeczy dotyczących biznesu, o kilka rad, o danie feedbacku szczerego, otwartego. No bo wówczas też możemy ocenić, czy faktycznie ten feedback jest wartościowy dla nas. To jest myślę super ważna rzecz, o której niekiedy zapominają founderzy i my też widzimy i doceniamy to, że Founder jest zainteresowany nie tylko pieniędzmi, ale jest zainteresowane współpracą, rozmową, jest otwarty na feedback. Z Marcinem Pfeifferem rozmawiała Katarzyna Krogulec z mamstartup.pl. Dziękujemy Ci Kasiu. No to wracamy do naszej rozmowy. Filip się rozgadał. Widać, że stęsknił się za rozmową po polsku. Ewidentnie. Nie unikniemy tego tematu. Dress code — co się zmieniło i co jest dzisiaj synonimem dobrego, taktownego ubioru, ubioru w biznesie? Jeżeli to pytanie- Bo po pandemii zmieniło się bardzo dużo. To jest oczywiste- To już, już odpowiadam. Oczywiście, że się wiele, wiele zmieniło i to jest rzeczywiście od, od pandemii to jest lawinowa zmiana, którą obserwujemy. Ale cały czas będę namawiać do tego, żeby znać zasady, żeby wiedzieć i jeżeli będzie taka potrzeba, żeby ubrać się rzeczywiście odpowiednio do okazji i na najwyższym poziomie elegancki– elegancji też, żeby je znać, a potem obniżać ten poziom elegancji i formalności odpowiednimi zabiegami. Na przykład zrezygnować z białej koszuli na rzecz koszule, na przykład w koszuli, na przykład w prążek. Można mniej formalną poszetkę zamiast białej, prawda? I tak dalej, i tak dalej. I w tym momencie nie, nie, nie włożyć krawatu czy zawiązać ten krawat w inny sposób. Więc są takie metody na obniżanie właśnie tego, tej formalności, formalności stroju. Pamiętajmy też o tym, że w różnego rodzaju nieformalne casualowe marynarki to w tej chwili jest przebój do nie do końca tych samych spodni. Te tzw. trousers możemy w tym momencie komponować, no ale musimy wiedzieć jak, bo znamy takie sformułowanie włoskie, tak zwana sprezzatura. To jest sposób ubierania się w taki sposób, że wyglądamy doskonale, ale tak na dobrą sprawę czujemy w tym sposobie ubierania taki, taką swobodę, taką przed chwilą włożyłem to czy włożyłam to i znalazłam to po prostu w szafie. A nie, nie, nie Włosi to dobierają miesiącami i dopiero wtedy, kiedy już to rzeczywiście tak doskonale dobrane włożą, wyglądają doskonale, ale nie bardzo formalnie, tylko po prostu odpowiednio do okazji My z Michałem tutaj czarne golfy i czarne T-shirty, ale z taką zazdrością zerkam na Adama, który jest bardzo elegancko ubrany. A ja nie, przepraszam. No, no, no, no, no Ale to jest oczywiste. To jest oczywiste, to jest oczywiste. Uznałem, że nie warto nawet o tym wspominać w tym kontekście, ale pytam o to też, też w kontekście Dubaju, o którym mówił Filip. Bo kiedyś kolega z Dubaju mi powiedział, że będąc tam biznesowo, a miałem przyjemność być tam kilka razy, lepiej być over dressed niż under dressed. Czyli jednak szukając tego złotego środka lepiej zadbać nieco nawet przesadnie o to, jak się ubrać. To prawda, To ciągle działa niezależnie od szerokości geograficznej Tak, to tutaj też nawiązując do tego, o czym nawiązując do tego, o czym wspominała Tatiana, że wychodzimy od tego formalnego stroju. I oczywiście tutaj dla każdego, kto by chciał rozpocząć swoją przygodę z biznesowym strojem, to absolutnie jest kilka takich określeń biznesowych na strój, które warto znać. I jeżeli jesteśmy– ja, ja często robię takie ćwiczenie podczas na przykład szkolenia, mamy na zaproszeniu podaną godzinę, ale nie mamy podanego dress code’u. I teraz albo nawet nie mamy godziny, bo to już jest duża podpowiedź, jak się ubierasz, jaki dobierasz kod w tym momencie swojego, swojego ubioru? Lepiej ubrać się zbyt formalnie, bo zawsze coś później można zdjąć. Zawsze coś później można podwinąć. Jeżeli jesteśmy ubrani nieformalnie, no to jeżeli wszyscy przyjdą ubrani w formalnym stroju, to już będzie trudniej. Także over dressed bardziej niż under dressed. Michał, zerkam na Ciebie, bo Ty reprezentujesz nieco inny skrawek tego biznesowego świata. A jak z Twojej perspektywy to wygląda? Ja się lubię dobrze ubrać, lubię się ubrać elegancko, ale czasami- Czyli schludnie. Schludnie. Tak, ale czasami też trochę to jest takie wbicie kija w mrowisko. Bo gdy przychodzę na event typowo biznesowy, wiem, że te osoby będą ubrane w garnitury pod koszulą i może celowo założę właśnie tą bluzę z logotypem mojej firmy, żeby trochę się wyróżnić. Szczególnie jak wychodzę na scenę i mogę trochę zbudować inne poczucie yyy…Poczucie mojego wizerunku, wizerunku mojej firmy wśród słuchających. Więc tak naprawdę ja każdorazowo podchodzę do tego z jakąś strategią. Z jakąś strategią. No dobrze, myślę, że państwo doskonale wiedzą w tej sytuacji, co robić. Kolejna kwestia, która bardzo mnie nurtuje, też biorąc pod uwagę świat biznesu i to, jak ewoluuje, jak celebrujemy i czy celebrujemy tak jak kiedyś wspólne sukcesy, zakrapiane wieczorki? Co jest ciągle dopuszczalne, co nie jest już, co jest może passe? Czy wysyłamy ciągle drogie prezenty? Czy oczekujemy drogich prezentów na święta, na rocznicę? Cały czas mówimy o tym wątku podtrzymywania relacji biznesowych. W jaki sposób dajemy albo już nie dajemy znać, że zależy nam na jakiejś relacji. Wiele organizacji biznesowych ma w ramach swojej kultury korporacyjnej zapisane zasady, że nie może przyjmować prezentów do jakiejś kwoty. Poza tym prezenty, tak jak Michale mówiłeś o strategii dobierania stroju do wydarzenia. I to jest bardzo dobre podejście. I tak samo jest z prezentami, to nie każdemu damy taki sam prezent. Często jest kwestia zażyłości, często jest kwestia, która będzie wpływała na dobór prezentu. Strategia firmy w ogóle, w której pracujemy, w jaki sposób my chcemy się zaprezentować, zaistnieć, czy w ogóle to logo, o którym wspomniałeś, czyli całe corporate identity. Czy my dajemy na prezentach, czy nie dajemy, nawet jeżeli jest to bardzo luksusowy długopis, czy tam faktycznie warto, żeby znalazł się sygnet, logo czy logotyp? Czy w ogóle zrezygnujemy z tego, biorąc pod uwagę, że sam prezent w sobie jest już wystarczającym elementem. Czy alkohol wręczać? To jest według mnie bardzo delikatny temat, bo nie każdy lubi alkohol. Ja na przykład jestem wielkim miłośnikiem wina, także jakby ktoś słuchaczek, słuchaczy chciał to z przyjemnością zapraszam, ale ktoś może mieć problem alkoholowy i tutaj wręczanie alkoholu jest takim delikatnym tematem. Jest wiele pułapek związanych z tym wręczaniem prezentów, bo jeżeli na przykład Ty byś dostał prezent, a Twój asystent albo Twój współpracownik czy współpracowniczka by nie dostali prezentu, to jak oni będą się w tym momencie czuli? Czy Ty dajesz kosz prezentowy, który otrzymujesz na święta i pośród całego zespołu rozdajesz, czy tylko traktujesz go i przyjmujesz dla siebie? Bardzo dużo elementów związanych z wręczaniem i otrzymywaniem prezentów kryje się w tym całym etykietowym budowaniu relacji Tak, no pamiętacie Państwo, mówiłam o tym, żeby zanotować sobie informacje na temat naszego rozmówcy, na temat biznesmena, który spotkaliśmy. No i to nam może pomóc właśnie w dobraniu odpowiedniego prezentu. I nie musi być to drogi prezent. To jeżeli na przykład zapytamy hobby i kupimy coś, co wiąże się z jego hobby, życiem prywatnym czy jakimkolwiek innym zdarzeniem, które sobie zanotowaliśmy, będzie na pewno doskonale, doskonale przyjęte. No i mówi się, że kiedy taki prezent otrzymamy, to powinniśmy go otworzyć przy osobie, która ten prezent wręcza. Oczywiście, nawet jeżeli ten prezent zdecydowanie nie spełnia naszych wygórowanych wymagań, ucieszyć się, oczywiście podziękować. No i pamiętać, że jeżeli na przykład osoba, która ten prezent nam wręczyła, odwiedzi nasze biuro, no to tę statuetkę czy inną, często nie do końca estetyczną rzecz, wystawiamy wtedy na półkę i ta osoba ma taką świadomość, że prezent rzeczywiście był udany i doceniany przez osobę, która ten prezent otrzymała. Michał, co w świecie startupowym jest dopuszczalne, mile widziane, wyczekiwane? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo czasem prezent może być paczką PR-ową i trochę jest mało spersonalizowany. Po prostu jest wręczeniem jakiejś takiej (pauza) naszej firmowej brand setu, że tak powiem, a z drugiej strony może to być spersonalizowany prezent i na przykład przychodząc następnym razem do Adama, wiem, że mogę wybrać się do świata win i kupić bardzo dobre Barolo. Tak więc to tak naprawdę zależy, czym powinien być ten prezent i co chcemy tym prezentem osiągnąć. No słuchajcie, mamy dwie minuty niespełna do końca naszej audycji i w związku z tym postanowiłem na deser zostawić wątek, który mnie bardzo często nurtuje i krępuje. „Cześć Jarek, jak miło Cię widzieć, Co u Ciebie? Kopę lat, a co żona? A jak córki? A ja nie wiem z kim rozmawiam”. Jak wybrnąć z takiej sytuacji? A zdarza mi się to coraz częściej i mam nadzieję, że nie jest to związane z upływającym czasem. Przypomnij mi, proszę bardzo, Cię proszę. Pamięć bywa zawodną. Ale są tacy, którzy to odbierają niesłychanie osobiście. „Jak mogłeś?” No tak, tylko że tutaj też mi się zdarzają takie sytuacje i to muszę przyznać. I nieraz brnąłem. Ale to donikąd prowadzi. Ale to jest bardzo niebezpieczna droga, bo w pewnym momencie można dojść już naprawdę do takich szczegółów i na koniec być madame, ale jakby mogła mi przypomnieć, w jakim kontekście. Także ja staram się stawiać sprawę jasno od samego początku. Jednym zdaniem. Michał, Tatiana. To po pierwsze można właśnie w taki sposób. A po drugie w momencie, kiedy wyczuwamy, że mamy do czynienia z osobą, na której nam z jakiegoś powodu zależy albo gdzieś ją umiejscawiamy, ja bym brnęła. Kiedyś jechałam pociągiem cztery godziny i rozmawiałam z osobą, która doskonale znała wszystkie szczegóły z mojego życia, a ja udawałam, że wiem, z kim rozmawiam i do dzisiaj nie wiem z kim. Ale rozmowa była przemiła i zakończyła się obopólnym, obopólną taką obietnicą dalszych kontaktów, do których nie doszło, więc jest to, myślę, najtrudniejszy element, który może nas spotkać w życiu. Bardzo Wam dziękuję. Adam Jarczyński, Michał Ratajczak, Tatiana Sokołowska, a znajoma żona mojego serdecznego kolegi, jak on brnie w tych wyjaśnieniach, gdzie był cały wieczór, kończy tę rozmowę takim szach-mat. Czyli mówi Janusz, nie brnij, przeproś. I to zamyka każdą dyskusję. Dziękuję wam bardzo. Dziękuję uprzejmie. Dziękuję. A na koniec jeszcze tradycyjne zaproszenie, bo skoro już mamy etykietę firmową pod kontrolą, czas wziąć na warsztat kwestie etyczne, z kim handlować, a z kim nie? Czy są granice uczciwości w biznesie? Czy wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone? O tym już za dwa tygodnie. A tymczasem zapraszamy do podcastów Radia 357. Tam więcej naszych firmamentowych spotkań. Paweł Sołtys, Jarosław Sroka. Do usłyszenia.